Dieta redukcyjna 1800 kcal / przykładowy jadłospis

Od dłuższego czasu myślałam o przygotowaniu dla Was tygodniowego jadłospisu. Kiedy więc otrzymałam propozycję współpracy od sklepu ze zdrową żywnością, suplementacją i probiotykami fitness-food.pl, pomyślałam sobie, że to dobra okazja, by stworzyć dla Was darmową dietę do pobrania. Oparłam się na produktach, które sama używam na co dzień (lub ich odpowiednikach z innych firm), dostępnych w sklepie fitness-food.pl. W jadłospisie znajdziecie więc sporo posiłków, które znajdują się również w mojej codziennej diecie. Moim zdaniem dieta jest w miarę prosta i smaczna, ale ocenicie sami.

Czytaj dalej

Reklamy

Zostałaś wegetarianką?

Asia, zostałaś wegetarianką? Nie jesz już mięsa, ani ryb? – takie pytania ostatnio dostaję bardzo często na Instagramie czy Facebook’u, kiedy udostępniam zdjęcia swoich posiłków. Postanowiłam się więc do nich odnieść i opisać pokrótce, jak obecnie wygląda mój jadłospis.

Czytaj dalej

Pierwszy miesiąc redukcji

W poniedziałek minęły cztery tygodnie, odkąd jestem oficjalnie na redukcji. Rano zrobiłam kontrolne, cotygodniowe pomiary. W sumie w miesiąc schudłam 4kg. W pasie ubyło mi 4cm, w obwodzie ramienia i klatki piersiowej mierzonej pod biustem po 2,5cm. Po cichu liczyłam, że uda mi się zgubić kilogram, może dwa. Nie nastawiałam się jednak na nic konkretnego, bo wiem, że w przypadku moich dolegliwości zdrowotnych redukcja wagi jest bardzo trudna. Możecie sobie wyobrazić więc, jaka jestem zadowolona i zmotywowana.

Zdjęcie sprzed tygodnia. Od soboty jestem konkretnie przeziębiona (od prawie roku nie chorowałam!). Sytuację opanowałam ogromnymi dawkami witaminy C, imbirem i rosołkiem, jedynie katar mnie męczy, więc odpuściłam swoje treningi. W każdym razie, może powiecie nie widać różnicy, ale zdjęciami sprzed miesiąca raczej się nie chwaliłam publicznie…

Chciałabym schudnąć jeszcze drugie 4kg i wrócić do swojej wagi sprzed roku. Nie spodziewam się, że dalej pójdzie tak łatwo i będę gubić kilogram w tydzień, ale jestem cierpliwa. W każdym razie, ostateczną decyzję jeszcze podejmę z czasem. Może wystarczą mi 2kg mniej, a może uznam, że konieczna jest większa redukcja. Wszystko zależy od tego, jak się będę czuła i czy będę zadowolona z tego, co widzę w lustrze. Nie chcę bowiem stracić moich mozolnie budowanych na treningu mięśni i zależy mi, aby zachować kobiece kształty. W rozmiarze 38.

Taką siebie lubię najbardziej :)

Czytaj dalej

Żadnych odstępstw, czyli zmiany w mojej diecie

Cóż, nie jestem idealna… Zdarzyło mi się pójść do restauracji YO w Katowicach i zjeść tradycyjne danie z Hiroshimy, czyli okonomiyaki. W Zielonej Górze na mistrzostwach Polski zmuszona byłam jeść ser typu włoskiego z Biedronki, bo brakowało mi białka w posiłkach, a nie miałam parowaru, by robić sobie kurczaki. Czasami (albo i częściej), gdy się bardzo zestresowałam, zjadałam całą paczkę nerkowców lub wafli ryżowych. Po treningu często na talerzu lądował natomiast u mnie makaron razowy. Pozwalałam sobie na takie odstępstwa…

b1To właśnie owe okonomiyaki :) Naprawdę polecam tym, którzy mogą się na nie skusić :) Zapraszam na stronę internetową restauracji tutaj.

Otrzeźwienie, że w przypadku Hashimoto, niedoczynności tarczycy, PCOS (Zespołu Policystycznych Jajników) i insulinooporności nie ma żadnych wyjątków od diety przyszło po odebraniu moich ostatnich, naprawdę kiepskich (gorszych niż pół roku temu) wyników badań krwi. Jeszcze dobitniej zrozumiałam to w trakcie mojego ostatniego wyjazdu na zgrupowanie Centralnej Ligi Juniorów do Zakopanego. Pierwszego dnia jadłam swoje lunchbox’y, a na kolację stek w termach „Gorący potok” w Szaflarach. Sam stek wołowy w sobie był super, ale skusiłam się też na sos kurkowy na bazie śmietany i pieczone ziemniaki. Na drugi dzień było jeszcze w miarę ok, ale musiałam zorganizować sobie już jedzenie. Na śniadanie miałam jeszcze kabanosy z domu, sałatę, awokado i ogórek, ale na obiad wpadła zupa w hotelu (pierogi już zostawiłam). Popołudniu szliśmy na Krupówki, więc od razu rozsiadłam się w Sphinx’ie i zamówiłam z letniej karty grillowanego kurczaka z sosem kurkowym (a co :D) i gotowane warzywa. Kolacja była natomiast prawdziwym hitem: mała paczka nerkowców, reszta kabanosów, kilka wafli ryżowych i czereśnie. Poszłam spać, a po kilku godzinach zaczęło się. To była jedna z najgorszych moich nocy w życiu, spędzona tw towarzystwie muszli klozetowej. Na drugi dzień wyglądałam, jakbym mocno zabalowała. Przez cały dzień piłam colę, miałam gorączkę i było mi niedobrze. Chłopaki grali mecz w Waksmundzie. Wytrzymałam jedną połowę meczu siedząc na ławce rezerwowych, a w przerwie poszłam się położyć do samochodu. Śmiałam się, że chłopaki muszą myśleć, że jestem nieźle skacowana :D A to mój organizm po prostu się zbuntował w wyniku wszystkich moich grzeszków i odstępstw od diety.

Wtedy powiedziałam dość. Żadnych odstępstw, choćby mnie miało skręcać na widok lodów, choćby mnie mama kusiła ciastkami owsianymi, bo kupiła ze względu na promocję, choćby znajomi, z którymi umawiam się na spotkanie w jakiejś nowej restauracji znalezionej na „Silesia smakuje” (polecam stronę – zobacz tutaj) namawiali mnie na spróbowanie jakiejś potrawy, choćbym miała obgryźć wszystkie pazury ze stresu, to nie zjem nic, czego jeść nie powinnam. NIE ZJEM!

P.s. Obiecałam sobie jednak, że jak wytrzymam do świąt, to będę mogła zjeść paczkę nerkowców. Mam jednak nadzieję, że do tego czasu w ogóle nie będę już miała na nie ochoty. Zresztą powoli zostaję „kabanosożercą” i cały dzień chodzą za mną kiełbaski drobiowe z Konspolu lub Drobimexu, które jem na śniadanie.

Czytaj dalej

Mój codzienny jadłospis

W ostatnich miesiącach mój sposób odżywiania diametralnie się zmienił. Do minimum ograniczyłam nabiał i produkty mleczne. Zwiększyłam ilość warzyw. Jem dużo ryb i mięs, które przyrządzam w parowarze. Próbuję polubić się z wątróbką z parowaru. Z węglowodanów najczęściej wybieram kaszę jaglaną. W ramach przekąsek jem tylko orzechy, migdały i nasiona. I maksymalnie jeden owoc dziennie. W żaden sposób nie chcę wtłoczyć się w ramy żadnej diety, bo najadam się, ale mój sposób odżywiania coraz bardziej przypomina paleo.
Czytaj dalej