Niebezpieczna moda

Parę dni temu na jednej z grup wsparcia, do której należę pewna dziewczyna wrzuciła swoją przemianę sylwetki. Byłam pod wrażeniem. Ciało jak marzenie. Rozbudowane pośladki, lekko zarysowany brzuch i barki. W komentarzach pod zdjęciem wszyscy wyrażali swój zachwyt, zresztą jak najbardziej słusznie. Sama kliknęłam „lubię to”, ale tak naprawdę… przeraziłam. Kolejny raz zobaczyłam bowiem na zdjęciu piękną, wysportowaną dziewczynę… z wadą postawy, a dokładniej przodopochyleniem miednicy. Chciałabym wierzyć, że to kwestia ustawienia do zdjęcia, chęci podkreślenia dużych pośladków (to belfie, tak?), ale coraz częściej widzę czy to na Facebook’u czy na Instagramie takie sylwetki, jak na zdjęciu głównym tego artykułu i na sam widok bolą mnie lędźwie.

lordoza
Lordoza to łukowate wygięcie kręgosłupa w stronę brzuszną. Miednica u kobiet jest nachylona do podłoża pod kątem 28 stopni, u mężczyzn – 31 stopni (mierzymy kąt pomiędzy linią łączącą kolce biodrowe górne przednie i tylne oraz podłożem). Nadmierne wygięcie kręgosłupa, zwane hiperlordozą jest stanem patologicznym. Nieleczona może nie tylko zaburzać proporcje sylwetki, ale przede wszystkim powodować przewlekłe bóle w odcinku lędźwiowym. 

Swego czasu czytałam artykuł o „modzie” na hiperlordozę lędźwi, jaka panuje wśród młodych dziewczyn. Tak, tak, „modzie”. Nie potrafię go niestety teraz znaleźć (pisała już jednak o tym na pewno Marta Okuniewska – zobacz tutaj). Może teraz zabrzmię, jak stara zrzęda, ale przerażają mnie takie „mody”. Na wystające obojczyki czy na przerwę między udami. Jak to skomentowała znajoma, kiedy prosiłam na Facebook’u o pomoc w szukaniu artykułu, tylko czekać, kiedy na wybiegach będziemy podziwiać modelki z silnie zaznaczoną skoliozą.

W każdym razie, przypomniałam sobie, że pisząc o plecach okrągłych (zobacz tutaj) obiecałam Wam artykuł o plecach wklęsłych. Sama zmagałam się bowiem z tą wadą postawy, ale dzięki mozolnej pracy na siłowni udało mi się ją skorygować. Dzięki temu nie wiem już, co to znaczy ból pleców w odcinku lędźwiowym. Mam nadzieję, że zachęcę Was do przyjrzenia się swojej sylwetce i w razie potrzeby skorygowania wady postawy i pozbycia się bólu. Moda przeminie, a ból pozostanie.

Czytaj dalej

Trening dla początkujących #1 – korekcja

Już za kilka dni 1. stycznia. Nowy rok. Data, jak wiele w kalendarzu, a jednak dla naszej podświadomości przełomowa. To właśnie z nadejściem nowego roku wielu z Was postanowi, że w końcu przejdzie na dietę i zacznie chodzić na siłownię. Mam nadzieję, że na słowach się nie skończy i faktycznie zawalczycie o lepszą wersję samych siebie. Bez wymówek, że brakuje czasu, bo moim zdaniem wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Przewlekła choroba, jak w moim wypadku Hashimoto i insulinnooporność, czy problemy z plecami i kolanami też nie są przeszkodą, bo dobry trener personalny wie, co w tych wypadkach można robić, a czego trzeba unikać.

Czytaj dalej

Gym is my therapy!

Nie, nie jestem w stanie żyć bez siłowni. Uśmiecham się, gdy robię przysiady. Dzień z martwym ciągiem w planie jest już od samego rana jest zawsze udany. Jestem pełna energii i odliczam godziny do rozpoczęcia treningu. Moja mobilizacja w dniach z treningiem górnych partii jest niesamowita. Tak bardzo zależy mi, aby poprawić wygląd ramion i rąk. To teraz mój priorytet.

Tak, jestem bardzo samokrytyczna wobec siebie i uważam się za mało atrakcyjną kobietę, ale gdy podnoszę sztangę z ziemi, czuję się co najmniej tak piękna, jak Penelope Cruz. Nabieram pewności siebie. – Robisz przysiady na tej sztandze? Bo to chyba za mały ciężar, jak dla Ciebie! – gdy słyszę takie słowa od kogoś na sali treningowej, jestem królową życia. – Co trenujesz? Gdy patrzę na Twoje łydki, myślę, że to muszą być duże ciężary – to pytanie poprawiło mi kiedyś humor bardziej, aniżeli zakup wymarzonych butów, czy torebki od projektanta.

treninasia
Im mniej trenuję, tym lepiej wyglądam :D Ironia losu. 

Czytaj dalej

Mój obecny plan treningowy

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, rozpoczęłam realizację nowego planu treningowego. W pierwszym tygodniu dobierałam obciążenia, a od minionego poniedziałku wzięłam się ostro do pracy.

Tym samym za mną już pierwszy tydzień 6-tygodniowego planu, więc mogę co nieco opowiedzieć o swoich odczuciach.

Czytaj dalej

Do poprawy!

Kontuzja kręgosłupa w odcinku lędźwiowym, która przytrafiła mi się w grudniu ostatecznie przekonała mnie do tego, by zająć się na poważnie moimi problemami stawowo-mięśniowymi. Skoro i tak przede mną jawiła się wizja rehabilitacji, to postanowiłam połączyć ten trening z korekcją.

Aby dokładnie zdiagnozować wszystkie problemy, musiałam udać się do fizjoterapeuty. Wybór padł na Marka Pośpiecha, którego miałam przyjemność poznać na szkoleniu z podnoszenia ciężarów. Marek pracuje na co dzień z zawodnikami dwuboju i trójboju, a także amatorami trenującymi siłowo. Wie więc doskonale z jakimi problemami zmagają się osoby, którym nieobce są ciężary oraz jak wygląda specyfika treningu siłowego.
Czytaj dalej