Plan działania

Od wizyty u doktora Andrzeja Banacha we Wrocławiu minął już miesiąc. O tym, dlaczego zdecydowałam się zwrócić o pomoc do nowego ginekologa, pisałam w artykule „Badania w Śląskich Laboratoriach Analitycznych”, w którym też przedstawiłam Wam wyniki zrobionych przez wizytą badań. Ostatnio otrzymałam również wyniki badań genetycznych, które opisałam w artykule „Mutacja genu MTHFR”. Informacje z obu tych artykułów są bardzo istotne w kontekście otrzymanych od ginekologa zaleceń, więc jeśli jeszcze ich nie czytaliście, zapraszam w pierwszej kolejności do lektury. Dziś chciałam Wam bowiem przedstawić pokrótce, jakie zalecenia otrzymałam od doktora Banacha. Czekałam z tym wpisem kilka tygodni, do wprowadzenia wszystkich leków i suplementów, aby móc też podzielić się swoimi pierwszymi odczuciami.

Czytaj dalej

Reklamy

Turbodoładowanie

Nie jestem fanką suplementów. Zdecydowanie bardziej wolę zjeść łososia z parowaru, aniżeli łykać tabletki z kwasem Omega-3. Napić się kakao zamiast magnezu, czy też przygotować sobie do lunchbox’a do pracy wątróbkę zamiast pigułki z żelazem.

To byłoby z pewnością wystarczające, gdybym jadła same produkty z europejskim znakiem jakości „BIO”, kurczaki ze sprawdzonych hodowli, niefaszerowane antybiotykami, jajka od szczęśliwych kur, ogórki nie spryskane pestycydami i piła mleko od krowy sąsiadki ze wsi. Wiadomo, tak nie jest. To znaczy chciałabym, ale nie stać mnie na to. Ostatnio w Warszawie widziałam jedną BIO pierś z kurczaka za ponad 30zł. Ta z Lidla to koszt niecałych 2zł (3 kosztują 7,75zł). Zdaję więc sobie sprawę, że siłą rzeczy truję się chemią. W trakcie obróbki, nawet w parowarze, produkty tracą część cennych składników odżywczych. Od czasu do czasu wspomagam się więc suplementami, zwracając dużą uwagę na ich jakość. Suplement suplementowi nierówny.

Ostatnio jest ich nawet sporo. Kilka minionych miesięcy spustoszyło bowiem mój organizm. Aby dojść do siebie postanowiłam go odpowiednio doładować. Nie zamierzam jednak wspomagać się w nieskończoność. Kiszonkami (zobacz tutaj), czy rosołem (zobacz tutaj) owszem, ale suplementację ograniczę do pojedynczych opakowań i wrócę do nich, jeśli ewentualnie zajdzie potrzeba. Poza luteiną, bo jej potrzebuję cały czas.

Jak obecnie wygląda moja suplementacja?

Czytaj dalej