Marchewkowo-kokosowy mazurek

Już za parę dni Święta Wielkanocne. W sklepach z każdej strony wołają do mnie babeczki do koszyczka, czekoladowe zajączki i kolorowe jajuszka. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie takie słodkości mogłyby już w ogóle nie istnieć.

m7

Z czasem smaki się zmieniają. Na okrągło mogłabym bowiem jeść kaczkę, czy swojską kiełbasę. Chodzi też za mną ostatnio mięso z jelenia i dzika na gulasz. Nie mogę się natomiast już doczekać niedzieli. W zamrażarce czekają dwie wypatroszone pokaźne dorady.

m10

Odkąd jestem na protokole autoimmunologicznym (a w zasadzie byłam, bo powoli wprowadzam nowe produkty, ale o tym wkrótce), pokochałam wypieki oparte na mące kokosowej. Uwielbiam jej słodycz. Wielkanoc jest więc najlepszym pretekstem do kolejnych eksperymentów kulinarnych.

m1

Przez tydzień szukałam inspiracji w sieci. Ostatecznie zdecydowałam się na marchewkowo-kokosowego mazurka i tartę z daktylowym nadzieniem. Dzisiaj przepis na pierwsze z ciast.

m19

Święta na protokole mogą być pyszne!

Czytaj dalej

Kokosowych Świąt!

 

O białym puchu za oknami możemy tylko pomarzyć, więc niech przynajmniej wiórki kokosowe będą namiastką płatków śniegu. Tak to sobie wymyśliłam.

IMG_5268

Czytaj dalej

Tarta ze słodkich ziemniaków

Najczęstszym problemem osób, które jedzą zgodnie z protokołem autoimmunologicznym jest zapewnienie organizmowi odpowiedniej ilości węglowodanów. Fakt, warzyw można jeść do woli, ale w sumie dziennie, ile to może być gram? 30? 40? Ze względu na błonnik, nie jestem w stanie zjeść więcej. Tymczasem, to zdecydowanie za mało. 1 gram na 1 kilogram ciała dla odpowiedniej pracy tarczycy to moim zdaniem absolutne minimum. W dni treningowe, jak w moim wypadku pięć razy w tygodniu, to minimum to nawet 2 gramy na 1 kilogram ciała.

Oczywiście, dozwolone są niektóre owoce, w tym przede wszystkim leśne, jak truskawki, maliny, jagody. Zimą są jednak strasznie drogie, a poza tym nie mają w ogóle smaku. Podobnie, jak mrożone. Zresztą w moim wypadku, przy insulinooporności i hipoglikemii raczej unikam owoców, bo nawet po tych dozwolonych odczuwam wahania poziomu cukru. Gdy zjem jedno jabłko, od razu muszę zjeść coś jeszcze. To błędne koło.

kasztany
Kasztany. Taka paczka to jednak ok. 10zł. W supermarketach coraz częściej można jednak spotkać luzem. 

Zostają kasztany, ale ich smak mnie nie przekonuje, mąka kokosowa, kasztanowa lub z topinamburu i bataty (wiem, że to warzywo, ale ze względu na większą zawartość węglowodanów stanowią dla mnie odrębną kategorię). Jako, że nie jem jajek, nie mam pomysłu, co zrobić z mąki. Omlety, czy muffinki bowiem odpadają. Bataty jem codziennie, przygotowane w parowarze. Puree do mnie nie trafia. Nie chce mi się ich natomiast piec w piekarniku.

Przeszukałam więc amerykańskie strony z przepisami zgodnymi z protokołem autoimmunologicznym i znalazłam rozwiązanie idealne. Bataty plus mąka kokosowa plus olej kokosowy, którego jem zdecydowanie za mało, bo też nie wiem do czego go dodać, skoro nie smażę mięsa, ani ryb, a kawy kuloodpornej nie piję. To tarta ze słodkich ziemniaków! Trochę przerobiłam przepis i tak powstało oto te cudo:

IMG_4538

Czytaj dalej

Tarta ze szparagami i łososiem

Wyjątkowo ciężki tydzień za mną. Nie, nie ze względu na treningi, bo udało mi się zrobić tylko jeden. Mój organizm zbuntował się. A dokładnie moja tarczyca nie wytrzymała treningów, treningów personalnych, dyżurów na siłowni i pracy w klubie i zmagałam się z mocnym stanem zapalnym. W czwartek nawet poważnie się wystraszyłam i spędziłam cały dzień w szpitalu. Ale już jest dużo lepiej. Było to jednak dla mnie duże ostrzeżenie. Muszę lepiej zorganizować sobie wszystkie swoje obowiązki, by mieć więcej czasu na regenerację i odpoczynek.

Czułam się więc bardzo kiepsko, ale powiem szczerze przydało mi się te kilka dni wolnego. Odespałam. Zrelaksowałam się. I mogłam trochę poeksperymentować w kuchni. I tak też powstała tarta ze szparagami i łososiem. Oczywiście zgodna z protokołem autoimmunologicznym, ale jak zwykle zrobiła furorę w domu i wśród znajomych. Dzielę się więc przepisem.

Czytaj dalej

Niebiańska rozkosz

Piekłam już różne bardzo dobre ciasta. Serniki, brownie, czy muffinki. Wszystkie smakowały zarówno mi, jak i domownikom. Jednak moja ostatnia tarta kokosowa to absolutnie najlepszy deser, jaki kiedykolwiek zrobiłam. Ciasto jest „mokre” i rozpływa się w ustach. I co najważniejsze, mogę je jeść, gdyż oparte jest wyłącznie na kokosowych produktach (więcej o nich tutaj).

Tartę polecam nie tylko osobom, które muszą jeść zgodnie z protokołem autoimmunologicznym i narzekają, że ich dieta jest nudna i muszą zrezygnować z wszystkich słodkości. Kawałek ciasta idealnie pasuje bowiem idealnie do kawy na drugie śniadanie (najlepiej z olejem kokosowym. Zapraszam tutaj na bloga firmy Olini, którą zainspirowałam do picia małej czarnej z olejem), gdyż zawiera niewielkie ilości węglowodanów (w pierwszym i drugim posiłku nie jem w ogóle węgli (więcej tutaj), ale w tym wypadku zgrzeszę), 10 gram białka i 30 gram tłuszczy. Właśnie, zdrowych tłuszczy, a z tego co widzę po swoich klientach to właśnie z nimi mają największy problem i jedzą ich zdecydowanie za mało. Najczęściej w obawie, że przytyją, tymczasem nasz organizm, aby prawidłowo funkcjonować potrzebuje ok. 1g tłuszczu na 1kg ciała dziennie (więcej o zdrowych tłuszczach tutaj).

Poza tym tarta jest bardzo łatwa do wykonania, choć niestety nie tania, ze względu na kokosowe BIO produkty konieczne do jej zrobienia. Od czasu do czasu można sobie jednak pozwolić na tę niebiańską rozkosz.

Czytaj dalej

Kokosowe szaleństwo

Dla wielu osób, które muszą przejść na protokół autoimmunologiczny (dieta dla osób z chorobami tarczycy) prawdziwym wyzwaniem jest rezygnacja z płatków owsianych, mąk, orzechów, czy też mleka. Tymczasem, okazuje się, że spokojnie możemy to wszystko zastąpić dozwolonym kokosem i wszystkimi jego pochodnymi, a więc wiórkami, płatkami, olejem, mlekiem, wodą, czy też mąką kokosową, z których to jesteśmy w stanie wyczarować naprawdę pyszne dania i desery.

Co więcej, kokosowe produkty korzystnie wpływają na nasze zdrowie. Uważam więc, że powinny znaleźć się w diecie każdej osoby, która uważa na to, co ma na talerzu.

Czytaj dalej

Muffinki z MyProtein :)

Kiedy zostałam zmuszona zrezygnować z kasz, ryżu, makaronu, płatków owsianych, nabiału, mleka czy też wszelkiego rodzaju mąk, myślałam, że nie będzie mi już dane zjeść niczego słodkiego poza batatami, nazywanymi również słodkimi ziemniakami, które goszczą teraz praktycznie w trzech lub czterech z pięciu codziennych posiłków. Żadnego tortu, ciastka owsianego, sernika proteinowego, muffinki… Kiepska perspektywa, bo nawet dbając o sylwetkę raz na jakiś czas organizm i psychika potrzebują „zdrowego cheat’a”.

IMG_3795

Na szczęście protokół autoimmunologiczny dopuszcza wiórki kokosowe, mąkę kokosową, mleko kokosowe i olej kokosowy. Pokombinowałam i wyszły przepyszne muffinki zgodne z protokołem, które smakowały nie tylko mi, ale też osobom, które nie muszą uważać na to, co jedzą.
Czytaj dalej