Noworoczne postanowienia

Nigdy nie spisywałam noworocznych postanowień. Pierwszy dzień Nowego Roku nigdy nie był dla mnie jakimś przełomowym momentem. Jeśli coś postanawiałam, to działałam od razu. Nie odkładałam niczego na styczeń.

Dzięki temu w ostatnich miesiącach w moim życiu zmieniło się naprawdę sporo. Opisałam wszystko w tekście „It’s my time”, odpuściłam więc sobie podsumowanie roku. Poza tym nie chcę patrzeć już wstecz. Kolejny raz przerabiać to, co było. Chcę działać. Rozwijać się. Spełniać marzenia.

W ostatnich dniach sporo myślałam o tym, co chciałabym w Nowym Roku zrobić. Na co zwrócić większą uwagę. Czemu poświęcić więcej czasu. Jakie cele osiągnąć. Dla większej mobilizacji postanowiłam spisać wszystkie swoje plany, marzenia i cele na 2018 rok. Każdy napisałam na żółtej, samoprzylepnej karteczce i powiesiłam nad biurkiem. Dzięki temu wszystko mam cały czas na widoku i o niczym nie zapomnę. Część już wprowadzam powoli w życie.

Wierzę, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to świat będzie nam sprzyjał. Postanowiłam więc podzielić się z Wami swoimi postanowieniami. A nuż dzięki temu otworzą się dla mnie jakieś drzwi.

Kolejność przypadkowa.

Czytaj dalej

Smak zwycięstwa

Jestem przekonana, że oglądając ceremonie wręczania medali na olimpiadzie, czy też radość zawodników po wygranych meczach nie raz wyobrażaliście sobie siebie w takiej sytuacji.  – To musi być niesamowite uczucie – myślałam, patrząc na zwycięzców. Ta nutka zazdrości i oczywiście ogromny podziw dla nich towarzyszyła mi przez wiele lat.

Nigdy nie zostaną mistrzynią świata ani nie zagram na Stadionie Narodowym w zwycięskim meczu reprezentacji Polski. To niesamowite uczucie związane z wygraną, przekroczeniem kolejnej bariery swoich możliwości i pokonaniem siebie poznałam już jednak doskonale. Codziennie czuję się mistrzem! Po każdym treningu na siłowni!

„Smak zwycięstwa” to jeden z powodów, dla których praktycznie codziennie można mnie spotkać na siłowni.

Czytaj dalej