Zaburzenia metylacji

Odkąd rozpoznano u mnie prawie 2 lata temu Hashimoto i niedoczynność tarczycy, a później PCOS, insulinooporność, hipoglikemię, nieszczelne jelita i wypalanie nadnerczy, nie ma dnia, abym nie czytała jakiejś książki, czasopisma, czy artykułu w Internecie na temat zdrowia, odżywiania, suplementacji, czy treningu. Wiele razy natknęłam się na słowo „metylacja”. Dopiero jednak konsultacja z Moniką Skuzą z bloga „Tłuste życie”, która zaproponowała mi dietę mającą m.in. na celu właśnie poprawę metylacji, spowodowała, że bardziej zainteresowałam się tym tematem. O metylacji czytałam również w jednym z numerów „Food Forum”, ale tak naprawdę to ostatni webinar Iwony „Ajwen Wierzbickiej uświadomił mi tak naprawdę jej znaczenie.

web2
Webinar można już zobaczyć na stronie Ajwen.tv.

Czytaj dalej

Insulinooporność, czyli dlaczego nie mogę schudnąć

Jesienią ubiegłego roku, po kilku miesiącach ciężkiej pracy na siłowni i wielu wyrzeczeniach związanych z dietą, byłam załamana brakiem efektów. Co więcej, wydawało mi się, że im więcej ćwiczę, tym jestem coraz grubsza. Tym więcej mam tkanki tłuszczowej. Do tego doszła kontuzja pleców przed wymarzonymi zawodami w trójboju i nie ma co już ukrywać – depresja, z którą tak naprawdę walczę dalej codziennie. Na razie wygrywam, choć czasem stoję na krawędzi…

Zrobiłam wówczas badania zalecone przez mojego trenera Sebastiana Kota i okazało się, że mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Myślałam, że to koniec moich problemów. Poznałam wroga, wytoczyłam ciężkie działa, zmieniłam dietę, trening, podejście do życia. Liczyłam, że w końcu zobaczę efekty moich treningów.

Wpis o Hashimoto możecie przeczytać tutaj.

tluszcz
Jesień ubiegłego roku. Im większe ciężary podnosiłam, tym więcej miałam tkanki tłuszczowej. 

Wiadomo, schudłam, ale dalej coś było nie tak. W lutym zdecydowałam się odstawić tabletki antykoncepcyjne. Wiadomo, bałam się skutków, w tym nagłego przyrostu wagi, czy wypadania włosów (tak, wypadła mi połowa i dalej wypadają), o których często czytałam w internecie, ale byłam zdeterminowana, by nie truć się dalej. W czerwcu udałam się do ginekologa, bo od odstawienia antykoncepcji nie dostałam miesiączki (i dalej nie mam). Badanie USG oraz dodatkowe sprawdzenie poziomu hormonów wykazały, że mam Zespół Policystycznych Jajników i związaną z nim często insulinooporność. Dodając do tego hiperkortyzolemię i wyczerpane nadnercza, nieszczelne jelita i nietolerancję na kilka produktów, muszę na co dzień zmagać się z całą armią wroga. A zaznaczam, nie zdecydowałam się na razie na żadną polecaną mi dodatkową terapię hormonalną. Dopóki widzę możliwość, chcę spróbować wyleczyć wszystkie dolegliwości dietą, suplementacją i trybem życia. Niedługo czekają mnie jeszcze kompletne badania przed długo wyczekiwaną wizytą u endokrynologa (od stycznia czekam na prywatną wizytę u doktora Klajnowicza w Mysłowicach), więc zobaczymy, czego jeszcze się dowiem i jak obecnie wygląda mój stan zdrowia. Mam kilka podejrzeń. Jeśli się uda, to badania będę robiła w klinice w Katowicach, bo dostałam w czwartek skierowanie na oddział ginekologiczno-endokrynologiczny.

W każdym razie, moja sytuacja jest naprawdę trudna, bo chociażby zalecenia dietetyczne przy PCOS i niedoczynności tarczycy wzajemnie się wykluczają. Dieta przy Zespole Policystycznych Jajników nie powinna zawierać zbyt wielu węglowodanów. Tarczyca potrzebuje ich jednak do prawidłowego funkcjonowania. I bądź tu człowieku mądrym. Cały czas szukam więc złotego środka. Nie ukrywam jednak, że ostatnio skupiłam się głównie na insulinooporności, ustabilizowaniu poziomu cukru we krwi i poprawie wrażliwości insulinowej. Insulina odgrywa bowiem podstawową rolę w zarządzanie składem ciała, w tym spalanie tkanki tłuszczowej i jest zaangażowana w rozwój masy mięśniowej, a na tym przecież, poza poprawą stanu zdrowia, najbardziej mi zależy. Jak więc staram się poprawić wrażliwość na insulinę? O tym dzisiejszy wpis.

Czytaj dalej