Moja obecna suplementacja

W ostatnich tygodniach zmianie nie tylko uległa moja dieta, o czym pisałam już tutaj. Po konsultacji z Moniką Skuzą z bloga „Tłuste życie”, webinariach Iwony „Ajwen” Wierzbickiej oraz po badaniach i kilku wizytach u lekarzy, o czym pisałam tutaj i tutaj zmieniłam również delikatnie suplementację.

Wcześniej o suplementach, które stosuję pisałam już tutaj i tutaj. Dzisiaj chciałam pokazać Wam, co obecnie łykam codziennie.

s21
Z takim pojemniczkiem idę codziennie do pracy. 

Monika Skuza poleciła mi zakupy na iHerb.com. Czekanie ok. 3 tygodni na przesyłkę z Ameryki nie wchodziło jednak w grę. Kilka suplementów kupiłam „U Gwoździkowej” (zobacz sklep tutaj), niektóre zamówiłam na Allegro, a część w sklepie SFD.pl. Może kiedyś zdecyduję się na duży haul z iHerb.com, a na razie dodam linki poleconym przez Monikę suplementów i pokażę moje zamienniki.

lek8
Paczka z SFD.pl. 

s17
Efekt jednego ze shoppingów „U Gwoździkowej”. 

Czytaj dalej

Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona

Na zegarze godzina 21:00, a ja leżę w łóżku z laptopem. Oczy mi się zamykają. Poczytam chwilę i idę spać. Wcześniej niż moi rodzice, którzy mają już prawie siedemdziesiątkę. Zanim zasnę w głowie pojawi się tysiąc myśli. Minie więc dobra godzina. W nocy budzę się kilka razy, by pójść do toalety. O godz. 6 wstaję do pracy bardziej zmęczona, niż kładłam się spać. Na chwilę budzi mnie kawa, której nie powinnam pić, a bez której nie funkcjonuję i jakiś news dnia. Kofeina spowoduje jednak spadek poziomu cukru i ok. godz. 11 mam totalny zjazd. Dopóki nie zjem posiłku, cała się trzęsę. Poza tym nic mnie nie cieszy, nie mam w sobie ani życia, ani energii. Wszystko zmienia się dopiero popołudniu po treningu. Wysiłek stawia mnie na nogi. Ciężary powodują wyrzut hormonów szczęścia. Na kilka godzin, bo szybko znów tracę energię i marzę już tylko, aby szybko się wykąpać i iść spać.

Tak wygląda większość moich dni w ostatnich tygodniach. Jestem chronicznie zmęczona. Stres, o którym pisałam wcześniej tutaj wywołał już dawno w moim organizmie wielkie spustoszenie, by ostatecznie doprowadzić do wypalenia nadnerczy. W styczniu, gdy pójdę do szpitala okaże się, czy to już niedoczynność. W każdym razie, nie odpuszczam i robię co mogę, by złagodzić objawy, których poza zmęczeniem jest mnóstwo, by wzmocnić organizm i móc jakoś w miarę normalnie żyć. Choć nie powiem, na tym etapie może pomóc mi już tak na prawdę tylko jedno jedno. Urlop. Bardzo długi urlop od rzeczywistości.

pawlikowska
Na razie urlop jest niemożliwy, więc robię co mogę, by dodać sobie sił. Beata Pawlikowska i jej żółte karteczki są niezastąpione. Więcej tutaj.

Czytaj dalej

Zdrowa „cola”

Swego czasu pisałam Wam o moich problemach z nieszczelnością i zespołem jelita drażliwego (zobacz tutaj), które wpływały nie tylko na moje samopoczucie, totalny brak sił i chęci do życia, ale i spowolnienie metabolizmu oraz częste choroby. Lekarze wypisywali mi kolejne antybiotyki, obniżając dodatkowo ilość fizjologicznych bakterii w jelicie i wyciszając na chwilę problem, który wracał ze zdwojoną siłą.

W ostatnich miesiącach skupiłam się więc na odbudowaniu mikroflory jelitowej naturalnymi metodami. Jem sporo kiszonek, codziennie rano na śniadanie piję domowy rosół (więcej tutaj). Dodatkowo podładowałam się też synbiotykiem, o którym pisałam tutaj. To jednak za mało. Wieczorem, przed snem piję więc kubek bardzo zdrowej coli. A w zasadzie wodnego kefiru, który smakuje jak cola, choć niektórzy wyczuwają z kolei smak sprite’a. Co to takiego?
Czytaj dalej