Śniadania bez jajek, rekord na treningu i tydzień pełen szkoleń

Ostatnio straszyłam Was toksynami, metalami ciężkimi i środkami chemicznymi. Dziękuje Wam za sporo komentarzy i prywatnych wiadomości. Wasze rady są dla mnie bardzo cenne :) Dziś natomiast chciałam podzielić się z Wami kilkoma moimi małymi sukcesami, opowiedzieć o planach na najbliższy czas.

Czytaj dalej

Gotowa do zmian

Jak już wielokrotnie wspominałam, odkąd rozpoczęłam parę lat temu współpracę z trenerem Sebastianem Kotem zmieniłam znacząco swój sposób odżywiania. Zrezygnowałam z węglowodanów na śniadanie na rzecz posiłku białkowo-tłuszczowego lub w ogóle omijałam śniadanie. Pisałam o tym tutaj. Węglowodany jadłam okołotreningowo, w tym najwięcej na kolację. Sebastian przekonał mnie, że tłuszcz spala się w ogniu węglowodanów, o czym pisałam też już tutaj. Tzw. system Carb Backloading bardzo mi odpowiadał, bo zawsze jadłam najwięcej wieczorem i później miałam przez to wyrzuty sumienia. W końcu kolorowe gazety dla kobiet przekonywały mnie, że nie powinnam jeść po godz. 18:00. A już na pewno nie talerza makaronu, ani kaszy. Co najwyżej listek sałaty i mały jogurcik. Sebastian wyprowadził mnie na szczęście z tego błędu.

Czytaj dalej

Marchewkowo-kokosowy mazurek

Już za parę dni Święta Wielkanocne. W sklepach z każdej strony wołają do mnie babeczki do koszyczka, czekoladowe zajączki i kolorowe jajuszka. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie takie słodkości mogłyby już w ogóle nie istnieć.

m7

Z czasem smaki się zmieniają. Na okrągło mogłabym bowiem jeść kaczkę, czy swojską kiełbasę. Chodzi też za mną ostatnio mięso z jelenia i dzika na gulasz. Nie mogę się natomiast już doczekać niedzieli. W zamrażarce czekają dwie wypatroszone pokaźne dorady.

m10

Odkąd jestem na protokole autoimmunologicznym (a w zasadzie byłam, bo powoli wprowadzam nowe produkty, ale o tym wkrótce), pokochałam wypieki oparte na mące kokosowej. Uwielbiam jej słodycz. Wielkanoc jest więc najlepszym pretekstem do kolejnych eksperymentów kulinarnych.

m1

Przez tydzień szukałam inspiracji w sieci. Ostatecznie zdecydowałam się na marchewkowo-kokosowego mazurka i tartę z daktylowym nadzieniem. Dzisiaj przepis na pierwsze z ciast.

m19

Święta na protokole mogą być pyszne!

Czytaj dalej

Rafaello może się schować!

Ferrero Rocher również. Moje pralinki podbiły świąteczny stół. Sporo rozdałam znajomym i rodzinie. Poczęstowałam też panie sprzedawczynie z mojego ulubionego sklepu „U Gwoździkowej” (więcej tutaj) i były zachwycone. W końcu, co to jest radość? Innym sprawić radość.

IMG_5355

Mimo, że na wielu blogach można znaleźć przepisy na podobne kokosanki, trufle, czy kupki mocy, postanowiłam opublikować moją wersję. Dla siebie zrobiłam zgodną z protokołem autoimmunologicznym, na którym jestem (więcej tutaj). Dla innych troszkę pokombinowałam.

Czytaj dalej

To co Ty jesz?

To pytanie to najczęstsza reakcja ludzi na to, jak wygląda obecnie moja dieta. Znajomi, którzy nie wiedzą o moich problemach zdrowotnych nie mogą się nadziwić, że jestem w stanie odmówić sobie tyle rzeczy. Faktycznie, już wcześniej moja dieta była restrykcyjna, ale teraz po wyeliminowaniu kolejnych problemowych dla mnie produktów jest bardzo uboga. Najczęściej jem też trzy duże posiłki dziennie i jeden zmniejszy, a między nimi piję tylko wodę lub zioła. Niektórzy pukają się w czoło, że nie mam nic w ustach przez kilka godzin i żyję.

Po kilku miesiącach szukania dla siebie i swoich dolegliwości najlepszych rozwiązań żywieniowych w końcu je znalazłam. Ostateczne poprawki do mojego odżywiania wprowadziłam pod koniec października na skutek sugestii Moniki Skuzy z bloga „Tłuste życie” oraz wiedzy wyniesionej z webinariów Iwony „Ajwen” Wierzbickiej. Fakt, na początku czułam się paskudnie, przechodząc tzw. „carb flu”, ale powoli  już organizm przyzwyczaja się do zmian i wracam do formy.

Oczywiście, poza dietą wprowadziłam kilka zmian do mojej suplementacji, zaczęłam przyjmować też nowe leki, ale temu tematowi poświęcę jeden z kolejnych wpisów. Dzisiaj będzie o tym, co znaleźć można na moim talerzu.

Czytaj dalej