Pierwszy rok studiów

Od dwóch tygodni, codziennie obiecuję sobie, że w końcu usiądę do pisania nowego artykułu. Aż mi wstyd, że tak długo się tutaj nie odzywałam. Po zakończeniu sesji nie miałam jednak ani jednego dnia wolnego. Od razu wpadłam w wir nadrabiania zaległości w pracy. Do tego rozpoczęłam praktyki w szpitalu. W ten weekend na szczęście w końcu udało mi się znaleźć chwilę, by napisać o tym, co w ostatnim czasie było priorytetem na liście moich obowiązków, a więc studiach i pierwszym roku, który już oficjalnie za mną. Chciałam zostawić ten temat na później, ale sporo osób pisze do mnie z pytaniami, czy polecam swoją szkołę, czy jestem zadowolona z poziomu nauczania i nie żałuję decyzji o podjęciu studiów. Może więc moja opinia będzie pomocna dla osób, które jeszcze zastanawiają się nad swoją przyszłością.

Czytaj dalej

Reklamy

Sesja

Sama nie wiem, kiedy minął miesiąc od ostatniego wpisu. To chyba jak dotąd najdłuższa przerwa na blogu. Czuję się jednak usprawiedliwiona. Dla studentów przełom stycznia i lutego jest zawsze bardzo gorącym okresem. Nie inaczej było u mnie.

Czytaj dalej

Biblioteka dietetyka #2

Mam głowę pełną pomysłów na wpisy. W kolejce czeka chociażby PCOS, Metformina, moje treningi, nawodnienie, polecane produkty z supermarketów czy interpretacja badań laboratoryjnych (jeśli macie jeszcze jakieś życzenia, piszcie proszę w komentarzach). Niestety, ze względu na pracę, treningi, a przede wszystkim studia i naukę zaczyna brakować mi doby. Odpowiednia ilość snu jest jednak dla mnie rzeczą świętą i siedzenie po nocach przy komputerze zdecydowanie odpada. Moje nadnercza są najważniejsze! Zrobiłam jednak rachunek sumienia i po sesji postaram się lepiej zarządzać swoim czasem. Myślę, że zyskam chociaż godzinę dziennie, jeśli zrezygnuję (no dobra, ograniczę!) z przeglądania Snapchata czy InstaStory i wpisy będą pojawiać się częściej.

Czytaj dalej

Biblioteka dietetyka #1

Jak już wiecie, udało mi się ostatnio spełnić jedno ze swoich marzeń i od września jestem studentką dietetyki w Śląskiej Wyższej Szkole Medycznej. Nie, nie, to nie żadne studia podyplomowe. Zdecydowałam się na licencjat. Trzy i pół roku. Oczywiście, miałam dylemat, czy zainwestować w kursy i szkolenia, czy wybrać właśnie w studia. Na tych pierwszych można oczywiście uzyskać fachową wiedzę, ale bądźmy szczerzy, jestem nauczycielką historii z wykształcenia i nie zdawałam matury z biologii i chemii, tylko z historii.

s3
Odkurzyłam z okazji Dnia Nauczyciela :)

Brakuje mi więc podstaw z biochemii, anatomii czy fizjologii. A tego trudno nauczyć się na kursach, czy samodzielnie w domu, więc zależało mi na tym, by uzyskać wiedzę akademicką. Inna sprawa, że żaden certyfikat nie da mi tak naprawdę uprawnień do mianowania siebie dietetykiem i prowadzenia gabinetu lekarskiego. Tylko i wyłącznie studia wyższe. Z dietetyką wiążę swoją przyszłość, stwierdziłam więc, że nie mogą iść na łatwiznę, skoro chcę być odpowiedzialna za czyjeś zdrowie. W tym wyborze utwierdziła mnie jeszcze rozmowa z Łukaszem Jaśkiewiczem z Akademii Dietetyki Sportowej, któremu z tego miejsca bardzo dziękuję za dobre słowo i wsparcie! Martwiłam się bowiem, czy poradzę sobie finansowo. Proza życia.

Czytaj dalej

W drodze do równowagi

Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo trudne. Stałam nad przepaścią i czułam, że jeśli zrobię jeszcze jeden krok znów popadnę w depresję. Znów wstanie rano z łóżka będzie dla mnie ogromnym wysiłkiem, a do pracy pójdę tylko dlatego, że mam kredyt do spłacenia i nie mogę obarczyć nim rodziców. Nie chciałam tego. Bałam się, że drugi raz nie wypłynę na powierzchnię. Udało mi się na szczęście znaleźć siłę i zawrócić. Zdecydowałam się jednak pójść w końcu inną drogą i zmienić swoje życie.

Czytaj dalej