Więcej nie znaczy lepiej…

Mijają dwa miesiąca od mojego wyjścia ze szpitala (więcej tutaj). Zdecydowanie był to przełomowy moment na mojej drodze powrotu do zdrowia. Przez ostatnich kilka tygodni wiele się zmieniło w moim życiu. Zarówno jeśli chodzi o podeście do swojego organizmu, ciała i zdrowia, jak i odżywianie, a także trening.

O terapii psychologicznej, na którą w końcu się zdecydowałam pisałam w artykule „Pokochać siebie”. O zmianach w odżywianiu w tekście „Lżejsza na wiosnę”.

Pytacie mnie jednak często, jak obecnie wygląda mój plan treningowy. Czy w dalszym ciągu ćwiczę siłowo pięć razy w tygodniu? Czy robię interwały albo cardio po treningu? Postanowiłam więc poświęcić temu tematowi osobny wpis. Zapraszam!

Czytaj dalej

Reklamy

Wyprostuj się!

Ostatnio czułam się na siłowni świetnie. Forma była coraz lepsza, ćwiczenia sprawiały mi coraz mniej bólu. Nawet na crossficie tak nie umierałam, jak wcześniej. Niestety, w poniedziałek rano wstałam z… anginą. Tydzień na antybiotykach, więc tydzień bez siłowni. Nie powiem, jestem strasznie zła. Nie lubię, gdy coś burzy mój plan. W sobotę skończyłam bowiem trzeci tydzień sześciotygodniowego planu i byłam bardzo zadowolona z efektów. A wiadomo, jak się wraca do treningów… Nie zacznę z najwyższego pułapu, tylko znowu powoli, powoli… No cóż, na chorobę niestety nie mam wpływu. Pozostaje mi więc odpoczywać. Choć chorowanie jest bardziej męczące od najgorszego treningu :)

Żeby chociaż pomyśleć o siłowni, zaprezentuję Wam mój obecny plan. Nastawiony jest przede wszystkim na korekcję. Garbię się, mam wklęsłe plecy i źle ustawioną miednicę. Czas więc najwyższy na skorygowanie tych wad. Wiadomo, to wymaga sporo czasu, ale widzę już pewne efekty. Szczególnie, jeśli chodzi o plecy. Staram się prostować i ściągać łopatki. To już odruchowe. Czasami tylko się śmieję, że przez to wyglądam, jakbym połknęła kij, a inni mogą myśleć, że jestem wyniosła. Na pewno dodaje to jednak pewności siebie :)

Co do planu. Muszę przyznać, że mocno daje mi w kość. Dwa dni treningu siłowego poświęcam na nogi, dwa na górne partie. Pozostałe dwa dni to crossfit. Albo jeden, jeśli naprawdę jestem zmęczona i niewyspana. W poprzednim planie miałam jedno ćwiczenie na nogi łączone z ćwiczeniem na górne partie. To było mniej wyczerpujące, bo wysiłek rozkładał się na całe ciało. Teraz jednego dnia zajeżdżam się całkowicie, ćwicząc jedną partię.

Czytaj dalej

Plan na wrzesień

W poniedziałek rozpoczęłam nowy plan treningowy! To znaczy tydzień rozgrzewkowy już był. Teraz czas na konkretny wycisk. Cztery treningi siłowe plus interwały/biegi, crossfit i sprinty albo rower.

A więc wrzesień wygląda następująco. Plan na najbliższy tydzień. W kolejnych zmienią się czasem dni konkretnych treningów ze względu na mecze.

Czytaj dalej

Smak zwycięstwa

Jestem przekonana, że oglądając ceremonie wręczania medali na olimpiadzie, czy też radość zawodników po wygranych meczach nie raz wyobrażaliście sobie siebie w takiej sytuacji.  – To musi być niesamowite uczucie – myślałam, patrząc na zwycięzców. Ta nutka zazdrości i oczywiście ogromny podziw dla nich towarzyszyła mi przez wiele lat.

Nigdy nie zostaną mistrzynią świata ani nie zagram na Stadionie Narodowym w zwycięskim meczu reprezentacji Polski. To niesamowite uczucie związane z wygraną, przekroczeniem kolejnej bariery swoich możliwości i pokonaniem siebie poznałam już jednak doskonale. Codziennie czuję się mistrzem! Po każdym treningu na siłowni!

„Smak zwycięstwa” to jeden z powodów, dla których praktycznie codziennie można mnie spotkać na siłowni.

Czytaj dalej