Jak poradzić sobie z negatywnymi emocjami?

Nie krzyczę, nie rzucam talerzami i nie trzaskam drzwiami, gdy się na kogoś gniewam. Gdy coś mnie martwi, staram się nie obciążać wszystkich wokoło swoimi problemami. Uśmiecham się nawet wtedy, gdy czuję się bardzo źle, dlatego wiele osób dziwi się, kiedy mówię o depresji, z jaką się zmagałam. Przecież nie dałam nic po sobie poznać.

Usprawiedliwiam zachowania osób, które sprawiają mi ból i przykrość. Rzadko im o tym mówię. Odpuszczam dla świętego spokoju. Nie walczę. Zawsze chciałam, aby wszyscy mnie lubili. Żyłam przez to wiele lat w dużym stresie, rozpamiętując wiele różnych sytuacji, moich słów i reakcji. – Czy na pewno dobrze zrobiłam? Czy powinnam to mówić? Powinnam zachować się inaczej! – zastanawiałam się nie raz.

Wszystko przeżywałam wewnętrznie, zadając sobie niepotrzebnie ból. Co więcej, doprowadzając w ten sposób do niedoczynności tarczycy i Hashimoto (więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj), o których mówi się, że są właśnie chorobami niewypowiedzianych emocji. Oczywiście, nie była to pewnie jedyna przyczyna, ale w moim przypadku kluczowa. Zmęczona nadnercza (więcej tutaj)? Nieszczelne jelita (więcej tutaj)? Wtórny brak miesiączki? Stres zebrał konkretne żniwo w moim organizmie.

Czytaj dalej

Adaptogeny – wsparcie nadnerczy

Moje życie zmieniło się w ostatnich miesiącach o 180 stopni. Czy na lepsze? Nie wiem, jest po prostu inaczej. Czasem brakuje mi meczowych emocji, stresu przed wywiadem z piłkarzem, którego znalazłam dotąd tylko z telewizji, czy wyjazdów na mecze na drugi koniec Polski i spania w samochodzie. Nie raz też w sobotę wieczorem chciałabym założyć sukienkę i szpilki i ruszyć z przyjaciółkami na imprezę do Katowic, czy posiedzieć w pubie przy piwie i wrócić do domu, jak za starych dobrych czasów akurat na… późne śniadanie o 10:00. Ostatnio Facebook przypomniał mi również, jak to katowałam się na crossficie, który zaczynał się o godz. 19:00 i nie miałam żadnego problemu z tym, żeby zasnąć po treningu. To były fajne czasy.

Czytaj dalej

Sen to zdrowie

Moje codzienne samopoczucie uzależnione jest w dużej mierze od tego, czy uda mi się przespać w nocy nieprzerwanie minimum 7-8 godzin. Niestety, to nie zdarza się zbyt często, choć na pewno częściej, odkąd zrozumiałam, jak ogromne znaczenie dla mojego zdrowia ma odpowiednia ilość snu i zaczęłam walczyć o jego jakość.

Czytaj dalej

Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona

Na zegarze godzina 21:00, a ja leżę w łóżku z laptopem. Oczy mi się zamykają. Poczytam chwilę i idę spać. Wcześniej niż moi rodzice, którzy mają już prawie siedemdziesiątkę. Zanim zasnę w głowie pojawi się tysiąc myśli. Minie więc dobra godzina. W nocy budzę się kilka razy, by pójść do toalety. O godz. 6 wstaję do pracy bardziej zmęczona, niż kładłam się spać. Na chwilę budzi mnie kawa, której nie powinnam pić, a bez której nie funkcjonuję i jakiś news dnia. Kofeina spowoduje jednak spadek poziomu cukru i ok. godz. 11 mam totalny zjazd. Dopóki nie zjem posiłku, cała się trzęsę. Poza tym nic mnie nie cieszy, nie mam w sobie ani życia, ani energii. Wszystko zmienia się dopiero popołudniu po treningu. Wysiłek stawia mnie na nogi. Ciężary powodują wyrzut hormonów szczęścia. Na kilka godzin, bo szybko znów tracę energię i marzę już tylko, aby szybko się wykąpać i iść spać.

Tak wygląda większość moich dni w ostatnich tygodniach. Jestem chronicznie zmęczona. Stres, o którym pisałam wcześniej tutaj wywołał już dawno w moim organizmie wielkie spustoszenie, by ostatecznie doprowadzić do wypalenia nadnerczy. W styczniu, gdy pójdę do szpitala okaże się, czy to już niedoczynność. W każdym razie, nie odpuszczam i robię co mogę, by złagodzić objawy, których poza zmęczeniem jest mnóstwo, by wzmocnić organizm i móc jakoś w miarę normalnie żyć. Choć nie powiem, na tym etapie może pomóc mi już tak na prawdę tylko jedno jedno. Urlop. Bardzo długi urlop od rzeczywistości.

pawlikowska
Na razie urlop jest niemożliwy, więc robię co mogę, by dodać sobie sił. Beata Pawlikowska i jej żółte karteczki są niezastąpione. Więcej tutaj.

Czytaj dalej

Tym razem się uda!

Nowy Rok. Dla wielu magiczna data. Moment przełomowy, od którego postanawiamy przewrócić całkowicie swoje życie do góry nogami. Rzucić palenie, zmienić pracę na lepiej płatną, wyprowadzić się od rodziców i żyć na własny rachunek, spłacić w końcu kartę kredytową do kosza. Na siłowni pewnie znów będą tłumy, ale w końcówce stycznia znów wszystko wróci do normy. Motywacja do zrzucenia nadprogramowych kilogramów najczęściej trwa dwa, maksymalnie trzy tygodnie. Od razu chcielibyśmy bowiem stracić 10 cm w biodrach, przebiec maraton, a na karnawałowej imprezie wyglądać, jak milion dolarów. Niestety, jest to możliwe tylko w bajkach i kolorowych pismach dla kobiet, które czasem wpadają mi do ręki. Tutaj potrzeba czasu, ale i ciężkiej pracy. Wprowadzaj więc zmiany powoli! Stawiaj przed sobą małe cele. Łatwiej będzie je zrealizować! Nie planuj tego, co zrobisz za pół roku. Pomyśl o tym, co będzie się działo dzisiaj!

Czytaj dalej

Nie stresuj się!

To nie jest stan umysłu. To coś niebezpiecznego, obok czego nie możemy przejść obojętnie. Musimy stawić mu czoła. Walczyć z przyczynami i minimalizować skutki jego działania. Inaczej nas wyniszczy…

Stres. Zabójca.

Moje ostatnie doświadczenia uświadomiły mi, że chroniczny stres to choroba naszej cywilizacji. Ciągle za czymś gonimy, walczymy o lepsze warunki życia, dążymy do awansu w pracy, nie dosypiamy, źle się odżywiamy. Brakuje nam poczucia bezpieczeństwa, pieniędzy, wsparcia najbliższych i przyjaciół, którzy skupiają się na swoich problemach, chwili dla siebie, odpoczynku i regeneracji. Przez to wszystko jesteśmy coraz bardziej zmęczeni, znużeni życiem, pozbawieni energii. To prosta droga do nerwicy i depresji.

Nie zawsze mamy wpływ na źródło problemów, ale możemy zminimalizować jego skutki. I to jest właśnie mój główny cel na najbliższe miesiące… Przestać przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu, naprawić te, które mogę zmienić, zadbać bardziej o swoje zdrowie, zrealizować swoje ambicje i po prostu… zacząć się uśmiechać :)

Czytaj dalej