Inofem, czyli hormony w harmonii

Od dłuższego czasu moja suplementacja ograniczona jest do kilku produktów, w tym dawki podtrzymującej witaminy D3, witaminy E zaleconej przez moją panią endokrynolog, magnezu (choć często o nim zapominam) i kwasów omega-3. Dbam o wartości odżywcze mojej diety na co dzień i zdecydowanie bardziej wolę sięgnąć chociażby teraz po owoce i warzywa, niż po witaminę C w proszku.

Mimo to, zdecydowałam się rozpocząć roczną kurację preparatem Inofem. Już od dawna czytałam o nim na grupach wsparcia dla kobiet zmagających się z Zespołem Policystycznych Jajników, ale zainteresowałam się nim dopiero ostatnio. Joanna, znajoma z Krakowa, która ma ogromną wiedzę dietetyczną i medyczną zadzwoniła do mnie po moim wyjściu ze szpitala i poleciła właśnie Inofem w kontekście leczenie PCOS i wtórnego braku miesiączki. W środowisku lekarskim, w którym się obraca ma bowiem bardzo dobre opinie.  Zaczęłam o nim czytać więcej i stwierdziłam, że faktycznie w moim wypadku warto spróbować. Tym samym zwróciłam się do firmy „Establo Pharma”, produkującej Inofem z propozycją współpracy i w ostatnim czasie otrzymałam przesyłkę z rocznym zapasem suplementu.

Inofem to nowoczesny suplement diety przebadany klinicznie. Preparat został opracowany w oparciu o nowoczesną technologię, gwarantującą najwyższą jakość produktu.

Czytaj dalej

Reklamy

Wsparcie odporności / moja obecna suplementacja

Ostatnio wprowadziłam do diety kilka nowych suplementów. Na bieżąco pokazuję je Wam na Instagramie lub InstaStory. Pomyślałam jednak, że warto zrobić aktualizację wpisu o mojej obecnej suplementacji. Prosiliście zresztą o to w wiadomościach prywatnych i w komentarzach.

Moim priorytetem jest wsparcie odporności. Jak pokazują moje wyniki badań (pisałam o nich tutaj), mój układ odpornościowy jest bardzo obciążony mimo, że o jelita dbam nieustannie (szeroki wpis na temat jelit znajdziecie tutaj). Wiadomo, może to być kwestia boreliozy i koinfekcji, ale trochę czasu minie, zanim wykonam pełną diagnostykę (w grudniu będę dwa razy w Krakowie, 7. grudnia na biorezonansie (wykupiłam z czystej ciekawości badanie BioBalance na Gruponie za 49zł), a 19. grudnia na konsultacji u doktora Andrzeja Gliwy w Centrum Medycznym INTERMED).

Po wrześniowym przeziębieniu leczonym naturalnymi metodami, w tym rosołkiem (więcej tutaj) i naparem z imbiru (więcej tutaj), kiszonkami i sokami z kiszonych buraków lub kapusty, długo nie mogłam dojść do siebie. Mimo braku gorączki, czułam rozpalenie na twarzy. Miałam powiększone węzły chłonne (szyjne mam powiększone cały czas, ale wtedy jeszcze bardziej). Ogólnie byłam osłabiona. Po rozmowie z Moniką Gackowską wprowadziłam więc kilka nowych suplementów, w tym laktoferynę i Sanprobi Barrier, a także wróciłam do stosowania tranu i witaminy C. Muszę przyznać, że jest dużo lepiej i nawet po sobotnim meczu, kiedy strasznie zmarzłam robiąc spikerkę, nie padłam na drugi dzień plackiem. Odpukać.

Zależy mi również na poprawie pracy tarczycy. W końcu rozpoczęłam suplementację selenem, od czego w sumie powinnam zacząć, ale jak to mówią, szewc bez butów chodzi. Dorzuciłam do tego również cynk. Po pełnej 2-miesięcznej kuracji zrobię wyniki badań tarczycy. Ciekawa jestem rezultatów.

Kilka innych preparatów chodzi mi też dziś po głowie, a to dlatego, że w niedzielę uczestniczyłam we Wrocławiu w szkoleniu Barbell Kitchen i właśnie Moniki Gackowskiej „Interpretacja badań laboratoryjnych. Część 1 – morfologia krwi obwodowej. Część 2 – lipidogram” i kilka polecanych produktów mogłoby mi pomóc. Już dawno myślałam o tym szkoleniu i nie żałuję, że pojechałam, bo uzyskałam mnóstwo przydatnych mi na co dzień, praktycznych informacji. Nie mogę się doczekać kolejnych części.

Korzystając z okazji dziękuję Adrianowi, który zawiózł mnie rano na autobus do Katowic, bo zaspałam i Agnieszce, która odebrała mnie we Wrocławiu z dworca. I oczywiście Monice, która zdecydowanie jest dla mnie wzorem do naśladowania, jako studentki dietetyki :) Szkoda, że nie mam z nią zajęć na uczelni :( Na pewno jednak wybiorę się do Moniki na konsultację do Bydgoszczy w kwestii mojej diety, bo widzę jednak jeszcze kilka kwestii, które wymagają u mnie zmiany, w tym monotonię, która może wywołać nietolerancje. 

P.s. Zaliczyłam po raz pierwszy przejazd Polskim Busem i Uberem. Polski Bus, jak najbardziej na plus. Dwie godzinki i jestem we Wrocławiu w sumie za 30zł w obie strony. Z Uberem spieprzyłam sprawę, bo nie zorganizowałam sobie żadnego kodu na pierwszy przejazd, ale i tak 25zł z Katowic do Rudy Śląskiej to bardzo mało.

Czytaj dalej

Nowe suplementy

W ostatnich miesiącach wypróbowałam kilku nowych suplementów. Niektóre na pewno zostaną ze mną na dłużej. Po inne już raczej nie sięgnę. Do kilku wróciłam po dłuższej przerwie. Mam również w planie wypróbowanie kolejnych. Zdecydowałam się także na nowy lek na tarczycę, mianowicie Novothyral, który zawiera zarówno hormon T4, jak i T3. Cały czas szukam również dla siebie optymalnej dawki Glucophage.

Postanowiłam napisać Wam o tym, co obecnie łykam i dlaczego. Liczę również na Wasze polecenia i opinie!

Czytaj dalej

Wielopoziomowy rozpiździel

Nawet nie wiem, kiedy minęły ostatnie dwa tygodnie. Sporo się u mnie dzieje. Dobrego i złego. Wylałam wiele łez. Zepsuł mi się komputer i musiałam kupić nowy. Dzisiaj okulary, ale na szczęście udało się je uratować.Rozdrapałam parę bolesnych ran. Nie przespałam dobrych kilka nocy ze stresu i zmęczenia. Na szczęścia w poniedziałek i wtorek miałam wolne, więc udało mi się chociaż trochę zregenerować. Nie zmienia to faktu, że muszę w końcu spiąć pośladki i z taką samą determinacją, jak o swoje zdrowie, powalczyć o inne aspekty swojego życia. Jeśli nie postawię wszystkiego na jedną kartę, to dalej będę tkwiła w tym marazmie, w którym jestem.

Jeśli chodzi o moje zdrowie, czuję natomiast, że jestem na dobrej drodze. W ostatnich dniach otrzymałam kolejną dawkę motywacji oraz sporo cennych wskazówek i zaleceń, dzięki którym wprowadziłam kilka zmian, zarówno w żywieniu, leczeniu, suplementacji, jak i w treningu. Gdybym tylko miała większe możliwości finansowe, to mogłabym być jeszcze bliżej celu. Na polską służbę zdrowia niestety nie mam co liczyć.

Czytaj dalej

Moja obecna suplementacja

W ostatnich tygodniach zmianie nie tylko uległa moja dieta, o czym pisałam już tutaj. Po konsultacji z Moniką Skuzą z bloga „Tłuste życie”, webinariach Iwony „Ajwen” Wierzbickiej oraz po badaniach i kilku wizytach u lekarzy, o czym pisałam tutaj i tutaj zmieniłam również delikatnie suplementację.

Wcześniej o suplementach, które stosuję pisałam już tutaj i tutaj. Dzisiaj chciałam pokazać Wam, co obecnie łykam codziennie.

s21
Z takim pojemniczkiem idę codziennie do pracy. 

Monika Skuza poleciła mi zakupy na iHerb.com. Czekanie ok. 3 tygodni na przesyłkę z Ameryki nie wchodziło jednak w grę. Kilka suplementów kupiłam „U Gwoździkowej” (zobacz sklep tutaj), niektóre zamówiłam na Allegro, a część w sklepie SFD.pl. Może kiedyś zdecyduję się na duży haul z iHerb.com, a na razie dodam linki poleconym przez Monikę suplementów i pokażę moje zamienniki.

lek8
Paczka z SFD.pl. 

s17
Efekt jednego ze shoppingów „U Gwoździkowej”. 

Czytaj dalej

Moja obecna suplementacja

Endokrynolog zaleca mi spokojne życie i zwrócenie większej uwagi na dietę. Ginekolog chce mi natomiast przepisać hormony, które po prostu wyciszą na chwilę problem, ale nie zlikwidują go. Lekarz rodzinny natomiast bagatelizuje moje problemy z poziomem cukru we krwi.

Zanim we wrześniu skonsultuję się z Moniką Skuzą z bloga „Tłuste życie”, a w październiku udam się do najlepszego endokrynologa na Śląsku, jakiego znalazłam, czyli doktora Klajnowicza, postanowiłam sama spróbować sobie pomóc w oparciu o suplementację i lekką zmianę diety. Ginekologom z NFZ-u i endokrynologom biorącym 120zł za wizytę, z której nic nie wynika serdecznie już dziękuję.

Dzisiaj kilka słów o tym, jak obecnie wygląda moja suplementacja.

Czytaj dalej

Slow life

Ostatnie tygodnie w moim życiu były bardzo intensywne. Z jednej strony złe wyniki badań, zdiagnozowane kolejne choroby, dylematy w pracy, rezygnacja z funkcji rzecznika prasowego Górnika i z pracy na siłowni. Z drugiej – udział w szkoleniach z diet niskowęglowodanowych w Katowicach i z suplementacji w Warszawie, udany wypad do stolicy i na zgrupowanie zespołu Centralnej Ligi Juniorów do Zakopanego, 90kg w przysiadzie tylnym i 70kg w przednim.

Powoli wychodzę znów jednak na prostą. Z kilkoma postanowieniami (dość gonitwy i nadmiernego stresu, który mnie wykańcza, dość martwienia się tym, co mówią o mnie inni), ze zweryfikowaną listą przychylnych mi osób i „przyjaciół”, a także nowym mottem przewodnim. Czas najwyższy zacząć celebrować każdy dzień swojego życia. Czas na „Slow life”. Nic na siłę.

Tymczasem, sącząc napar z mięty z balkonowego ogródka, zapraszam Was na mix zdjęć z ostatnich kilku tygodni.

Czytaj dalej