Pierwszy rok studiów

Od dwóch tygodni, codziennie obiecuję sobie, że w końcu usiądę do pisania nowego artykułu. Aż mi wstyd, że tak długo się tutaj nie odzywałam. Po zakończeniu sesji nie miałam jednak ani jednego dnia wolnego. Od razu wpadłam w wir nadrabiania zaległości w pracy. Do tego rozpoczęłam praktyki w szpitalu. W ten weekend na szczęście w końcu udało mi się znaleźć chwilę, by napisać o tym, co w ostatnim czasie było priorytetem na liście moich obowiązków, a więc studiach i pierwszym roku, który już oficjalnie za mną. Chciałam zostawić ten temat na później, ale sporo osób pisze do mnie z pytaniami, czy polecam swoją szkołę, czy jestem zadowolona z poziomu nauczania i nie żałuję decyzji o podjęciu studiów. Może więc moja opinia będzie pomocna dla osób, które jeszcze zastanawiają się nad swoją przyszłością.

Czytaj dalej

Reklamy

Skierowanie do szpitala

Zjazd na uczelni za mną, kolokwia zaliczone, w poniedziałek i wtorek odpoczywam od nauki. Tak, tak, tylko w te dwa dni, później mam już rozpisany cały plan działania na najbliższe cztery tygodnie. Muszę ogarnąć notatki z wykładów do egzaminów z anatomii, fizjologii i biochemii (sic!) i przygotować się do pięciu kolokwiów, w tym z fizjologii układu pokarmowego. Trawienie, wchłanianie, hormony żołądkowo-jelitowe, rola wątroby – kto wie, o czym mówię, ten rozumie moje przerażenie. Do tego biochemia, angielski, organizacja i podstawy prawne pracy dietetyka i… (uwaga!) wychowanie fizyczne. Tak, mamy zaliczenie z teorii. Czym charakteryzuje się rekreacja fizyczna i jak wpływa na zdrowie? Po co stosujemy odżywki węglowodanowe? Według Ciebie, jakie formy aktywności ruchowej najkorzystniej wpływają na wygląd ciała? Wskaż urządzenia treningowe, na których kształtujemy uda i pośladki. Odpowiedzi na takie i podobne pytania musimy sobie przygotować. Wiadomo, mogłabym pójść z marszu na takie zaliczenie, ale to nie w moim stylu, więc przynajmniej muszę sobie przemyśleć odpowiedzi.

Na szczęście na zajęciach mogę realizować swój plan treningowy. Tutaj zdjęcie po piątkowym treningu nóg i pośladków.

Chociaż nie, nauka od czwartku. W środę muszę z rana pojechać do Piekar Śląskich do Szpitala Miejskiego i zawieźć swoje skierowanie.

Czytaj dalej

Wróciłam do punktu wyjścia…

Jak już wiecie z tekstów o mojej walce o zdrowie (zobacz tutaj i tutaj), od 4. stycznia byłam w szpitalu na kompleksowych badaniach. Dokładnie w Samodzielnym Publicznym Centralnym Szpitalu Klinicznym im. prof. Kornela Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach – Ligocie na oddziale endokrynologii ginekologicznej. Więcej o oddziale możecie przeczytać tutaj.

Czytaj dalej

Ciąg dalszy nastąpi…

Przede wszystkim chciałam bardzo podziękować wszystkim Wam, że jesteście. Że po ostatnim wpisie daliście mi tyle siły, by nie poddawać się i walczyć o swoje zdrowie i marzenia. Jak to mówią, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Choć w bogactwie, a raczej w moim wypadku sukcesie też musiałam już kiedyś zweryfikować listę przyjaciół.

Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła się Wam wszystkim odwdzięczyć. Dzięki Wam się trzymam i jak pokazuje to zdjęcie główne tekstu, jestem już w lepszym nastroju.

cdn7
Zapraszam, jak coś na dobrą zupę – krem. Tutaj z buraków z parowaru z mlekiem i olejem kokosowym. 

Czytaj dalej