Operacja

W czwartek miną 2 tygodnie od operacji. Już dawno miałam podsumować swój pobyt w szpitalu i napisać Wam parę słów o tym, jak przebiega rekonwalescencja, ale nie spodziewałam się, że kilka dni po powrocie do domu na łopatki rozłoży mnie… grypa jelitowa. Co więcej, początkowo byłam święcie przekonana, że przedawkowałam leki przeciwbólowe lub to skutki uboczne zażycia Ketonalu i spanikowana pojechałam na oddział neurochirurgi, gdzie dyżurujący lekarz kazał mi się uspokoić i pojechać do szpitala w swoim rejonie, gdzie podano mi tylko zastrzyk przeciwwymiotny. – Proszę Panią, ile Pani zażyła tych Apapów? Dwa? To by trzeba było zjeść całe opakowanie i popić wódką – lekarz dyżurujący śmiał się ze mnie, a ja chciałam umrzeć w gabinecie. Przez tydzień przeleżałam w łóżku, nie będąc w stanie nic przełknąć. Na szczęście już wszystko dobrze i powoli wracam do życia i pełni sił.


Po jelitówce przez kilka dni stosowałam dietę lekkostrawną: biały ryż, wafle ryżowe, dżem truskawkowy, twarożek naturalny, gotowane jajka, ziemniaki i zupy. W tym wypadku indeks glikemiczny zszedł na dalszy plan.

Czytaj dalej

Przełom

W styczniu miną dokładnie cztery lata od mojej pierwszej wizyty u endokrynologa. Wtedy to zdiagnozowano u mnie Hashimoto i niedoczynność tarczycy. Za radą lekarza zdecydowałam się wówczas po dwunastu latach odstawić antykoncepcję hormonalną. I wtedy zaczął się mój koszmar. Cztery lata tułania się po endokrynologach, ginekologach, dietetykach. Lekarzy, którzy najpierw dawali mi nadzieje, a potem załamywali ręce i wypisywali receptę na antykoncepcję lub zrzucali wszystko na trening i stres i wysyłali do psychologa. Tysięcy złotych wydanych na badania. Dwukrotnej diagnostyki na oddziałach endokrynologii ginekologicznej w Katowicach i Piekarach Śląskich. Testowania różnych leków, suplementów, diet. Chodzenia spać o 21:00. Braku sił do życia. Depresyjnych nastrojów i wielokrotnych załamań. A wystarczyło zrobić rezonans głowy…

Czytaj dalej