Więcej nie znaczy lepiej…

Mijają dwa miesiąca od mojego wyjścia ze szpitala (więcej tutaj). Zdecydowanie był to przełomowy moment na mojej drodze powrotu do zdrowia. Przez ostatnich kilka tygodni wiele się zmieniło w moim życiu. Zarówno jeśli chodzi o podeście do swojego organizmu, ciała i zdrowia, jak i odżywianie, a także trening.

O terapii psychologicznej, na którą w końcu się zdecydowałam pisałam w artykule „Pokochać siebie”. O zmianach w odżywianiu w tekście „Lżejsza na wiosnę”.

Pytacie mnie jednak często, jak obecnie wygląda mój plan treningowy. Czy w dalszym ciągu ćwiczę siłowo pięć razy w tygodniu? Czy robię interwały albo cardio po treningu? Postanowiłam więc poświęcić temu tematowi osobny wpis. Zapraszam!

Czytaj dalej

Strong is the new sexy! Konkurs! Wygraj plan treningowy!

Strong is the new sexy! Dokładnie tak uważam! Siła jest moim zdaniem strasznie pociągająca… Ale nie o tym miałam dziś pisać. Tak, jak wspominałam w ostatnim poście, zdecydowałam się wrócić do zbóż bezglutenowych, by zwiększyć obciążenia treningowe. Raczej nigdy nie będę już trójboistką, ani dwuboistką, ale mam swoje ambicje związane z treningiem siłowym. Chciałabym w końcu podnieść w przysiadzie 100kg (na razie rekord to 90kg), 150kg w martwym ciągu (dotychczas 100kgx3) i 70kg w wyciskaniu leżąc (dotychczas było 45kgx3). Przez najbliższe trzy miesiące będę więc pracować nad siłą.

Jak widać, nie kieruję się trendami. W końcu wszyscy teraz redukują po zimowej masie. Ja natomiast dopiero teraz poczułam przypływ energii. Forma do bikini będzie więc w tym roku jesienią. Może wtedy uda się ją zaprezentować na jakiejś rajskiej plaży. A co, trzeba mieć marzenia!

Czytaj dalej

A jaki jest Twój trener?

Prawdę mówiąc nigdy nie myślałam, że zostanę trenerem personalnym. Co więcej, jeszcze kilka lat temu nie pomyślałabym, że dzień bez sztangi będzie dla mnie dniem straconym. Trafiłam jednak pewnego dnia na Sebastiana Kota, wielokrotnego mistrza Polski, medalistę mistrzostw Europy i Świata w trójboju siłowym, który zagadał do mnie na treningu i zaproponował ćwiczenia na dużo większych obciążeniach, aniżeli wcześniej robiłam. I tak mało efektywny trening na maszynach zamieniłam na hantle, kettleball i sztangę. Dzięki Sebastianowi jednak nie tylko jestem w stanie podnieść w martwym ciągu 100kg. Jako mój trener personalny, Sebastian wysłał mnie na badania, dzięki którym dowiedziałam się o moich chorobach. Odmienił moją dietę, przekonując do odrzucenia wielu problemowych produktów. Od jego rozpiski odżywiania zaczęła się moja przygoda z paleo. Zmotywował mnie również, by pójść na kurs trenera personalnego (pisałam o nim tutaj). Obecnie w dalszym ciągu układa mi plany treningowe, bo każdy trener musi mieć również swojego trenera, ale i wspiera w pracy z moimi podopiecznymi, których przybywa. Zdecydowanie jest dla mnie wzorem do naśladowania.

Obecnie, jak nietrudno zauważyć, cała Polska ćwiczy. Biega, chodzi na crossfit, czy na siłownię. Wiąże się to w tym, że coraz więcej osób kończy kursy trenerów personalnych i zaczyna pracę na siłowni. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że jestem jedną z tych osób. Nie jestem magistrem wychowania fizycznego, a nauczycielką historii z wykształcenia i skończyłam jedynie kursy i doszkalam się na własną rękę. Na siłowni jestem jednak praktycznie codziennie, jak nie na swoim, to podopiecznych treningu. I czasami po prostu łapię się za głowę, gdy widzę co niektórzy trenerzy zalecają swoim klientom, a Ci mimo miesięcy ćwiczeń nie osiągają żadnych efektów, co widać gołym okiem. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że są różne szkoły, różne systemy i nie jestem alfa i omegą, ale mam jakieś swoje wyobrażenie dobrego trenera personalnego, do którego dążę i właśnie nim chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić. Ciekawa jestem, czy zgodzicie się ze mną. Czytaj dalej

Nie zwalniam tempa!

Codziennie wstaję o godz. 6, a kładę się spać przed północą. Czasami nie mam siły na nic. W piątek wieczorem rzucam torbę na łóżko i z miejsca zasypiam, a w sobotę, gdy dzwoni budzik na trening, najpierw pół godziny zastanawiam się nad sensem życia :D

Mój kalendarz nawet w weekend jest wypełniony obowiązkami. Nie pamiętam, kiedy nie miałam nic do zrobienia. Odhaczam tylko wykonane zadania i wciąż dopisuję nowe, a spotkania ze znajomymi przekładam na długi weekend majowy, kiedy będę miała (mam nadzieję) chwilkę wytchnienia.

Mimo to, dawno nie byłam tak nakręcona. Nie miałam w sobie tyle wewnętrznej energii i entuzjazmu. Ale i nieco lęku, bo jestem odpowiedzialna już nie tylko za siebie, ale i za innych. Zgadza się, pracuję jako trener personalny!

Czytaj dalej

Pierwszy krok!

W minioną niedzielę zaliczyłam kurs i odebrałam certyfikat trenera personalnego :) Spokojnie, twardo stąpam po ziemi i wiem doskonale, że jeszcze mnóstwo pracy, kolejnych kursów i uzupełniania wiedzy przede mną. Zrobiłam jednak pierwszy krok do realizacji swoich marzeń :)

kurs1
Pani magister, pani rzecznik i… pani trener :) To brzmi dumnie :)

Czytaj dalej

Tym razem się uda!

Nowy Rok. Dla wielu magiczna data. Moment przełomowy, od którego postanawiamy przewrócić całkowicie swoje życie do góry nogami. Rzucić palenie, zmienić pracę na lepiej płatną, wyprowadzić się od rodziców i żyć na własny rachunek, spłacić w końcu kartę kredytową do kosza. Na siłowni pewnie znów będą tłumy, ale w końcówce stycznia znów wszystko wróci do normy. Motywacja do zrzucenia nadprogramowych kilogramów najczęściej trwa dwa, maksymalnie trzy tygodnie. Od razu chcielibyśmy bowiem stracić 10 cm w biodrach, przebiec maraton, a na karnawałowej imprezie wyglądać, jak milion dolarów. Niestety, jest to możliwe tylko w bajkach i kolorowych pismach dla kobiet, które czasem wpadają mi do ręki. Tutaj potrzeba czasu, ale i ciężkiej pracy. Wprowadzaj więc zmiany powoli! Stawiaj przed sobą małe cele. Łatwiej będzie je zrealizować! Nie planuj tego, co zrobisz za pół roku. Pomyśl o tym, co będzie się działo dzisiaj!

Czytaj dalej