Aktualna suplementacja

Zgodnie z obietnicą, dziś chciałam opisać Wam pokrótce, jak obecnie wygląda moja aktualna suplementacja. Niestety, nie wszystko jestem w stanie zmienić dietą, ani stylem życia.

Czytaj dalej

Reklamy

Powszechny niedobór witaminy D

Często zdarza się, że znajomi proszą mnie o zerknięcie na ich wyniki badań. Nie jestem lekarzem, ani (jeszcze, mam nadzieję!) dietetykiem, ale staram się zawsze coś podpowiedzieć i w razie konieczności odesłać do odpowiedniego specjalisty. W ostatnim czasie napisał do mnie znajomy – 21-letni piłkarz. Akurat zakończył rozgrywki w rundzie jesiennej. W końcówce nie czuł się zbyt dobrze, brakowało mu sił. Poleciłam mu, aby wykonał podstawowe badania krwi, w tym poziomu witaminy D.

O tym, jakie badania warto wykonać pisałam w tekście „Zbadaj się!”. Zajrzyj też do tekstu „Jak przygotować się do badania krwi”.

Wynik mnie przeraził. Po okresie lata, pełnym słońca, treningów i meczów na boisku trawiastym miał niedobór na poziomie 18,63 ng/ml. Inną kwestią, że jego poziom cholesterolu, który jest bardzo istotny w kontekście syntezy witaminy D pozostawiał wiele do życzenia. Wyniki nerek i wątroby na szczęście miał w porządku.

Zobaczcie, co w komentarzach pisze mój znajomy, który za moją namową jakiś czas temu zrobił badanie poziomu witaminy D3, również miał duży niedobór i wprowadził odpowiednią suplementację.

Dzień później skontaktowała się ze mną znajoma, z którą kiedyś trenowałam na jednej siłowni (czytasz to zapewne, więc pozdrawiam!). Zrobiła sobie kontrolne badania i poprosiła o pomoc w interpretacji. Spojrzałam na wynik poziomu witaminy D – 21,7 ng/ml. Cholesterol również bardzo niski. Niestety, dużo czasu musi upłynąć, zanim nasze społeczeństwo przestanie się obawiać zdrowych tłuszczy i cholesterolu.

Podobnych przykładów z ostatnich miesięcy mogłabym wymieniać bez liku. Niestety, nie ma przesady w statystykach, które mówią, że 9 na 10 Polaków boryka się z niedoborem witaminy D. Oczywiście, nie możemy popadać ze skrajności w skrajność i przesadzać z dawkami suplementacji w drugą stronę. Coraz częściej spotykam się z głosami krytykującymi tak popularne w ostatnich latach szafowanie witaminą D, któremu zresztą ja również swego czasu uległam, np. u Chrisa Kressera (tutaj), ale wyniki poniżej 30 ng/ml uważam mimo to za niebezpiecznie niskie. Jednocześnie zauważam, że zaczyna się zwracać uwagę również na konieczność rozszerzenia diagnostyki, m.in. o poziom parathormonu, wapnia i aktywnego metabolitu witaminy D – 1,25(OH)D2.

Nie zmienia to faktu, że wykonanie podstawowego badania metabolitu 25(OH)D uważam za absolutną konieczność. Tym samym postanowiłam napisać parę słów o „witaminie słońca” i zwrócić uwagę na skalę problemu. Planowałam ten artykuł dopiero na wiosnę, aby zachęcić swoich czytelników do skontrolowania poziomu witaminy D we krwi po zimie, ale widzę, że nie ma na co czekać. Jeśli zainspiruję chociaż jedną osobę do wykonania profilaktycznego badania, będę szczęśliwa. W sumie już jestem, bo moja mama w końcu trafiła do laboratorium, ale to cała historia, którą może opisze w osobnym artykule. Leczenie swoich najbliższych to temat rzeka.

Czytaj dalej

Wsparcie odporności / moja obecna suplementacja

Ostatnio wprowadziłam do diety kilka nowych suplementów. Na bieżąco pokazuję je Wam na Instagramie lub InstaStory. Pomyślałam jednak, że warto zrobić aktualizację wpisu o mojej obecnej suplementacji. Prosiliście zresztą o to w wiadomościach prywatnych i w komentarzach.

Moim priorytetem jest wsparcie odporności. Jak pokazują moje wyniki badań (pisałam o nich tutaj), mój układ odpornościowy jest bardzo obciążony mimo, że o jelita dbam nieustannie (szeroki wpis na temat jelit znajdziecie tutaj). Wiadomo, może to być kwestia boreliozy i koinfekcji, ale trochę czasu minie, zanim wykonam pełną diagnostykę (w grudniu będę dwa razy w Krakowie, 7. grudnia na biorezonansie (wykupiłam z czystej ciekawości badanie BioBalance na Gruponie za 49zł), a 19. grudnia na konsultacji u doktora Andrzeja Gliwy w Centrum Medycznym INTERMED).

Po wrześniowym przeziębieniu leczonym naturalnymi metodami, w tym rosołkiem (więcej tutaj) i naparem z imbiru (więcej tutaj), kiszonkami i sokami z kiszonych buraków lub kapusty, długo nie mogłam dojść do siebie. Mimo braku gorączki, czułam rozpalenie na twarzy. Miałam powiększone węzły chłonne (szyjne mam powiększone cały czas, ale wtedy jeszcze bardziej). Ogólnie byłam osłabiona. Po rozmowie z Moniką Gackowską wprowadziłam więc kilka nowych suplementów, w tym laktoferynę i Sanprobi Barrier, a także wróciłam do stosowania tranu i witaminy C. Muszę przyznać, że jest dużo lepiej i nawet po sobotnim meczu, kiedy strasznie zmarzłam robiąc spikerkę, nie padłam na drugi dzień plackiem. Odpukać.

Zależy mi również na poprawie pracy tarczycy. W końcu rozpoczęłam suplementację selenem, od czego w sumie powinnam zacząć, ale jak to mówią, szewc bez butów chodzi. Dorzuciłam do tego również cynk. Po pełnej 2-miesięcznej kuracji zrobię wyniki badań tarczycy. Ciekawa jestem rezultatów.

Kilka innych preparatów chodzi mi też dziś po głowie, a to dlatego, że w niedzielę uczestniczyłam we Wrocławiu w szkoleniu Barbell Kitchen i właśnie Moniki Gackowskiej „Interpretacja badań laboratoryjnych. Część 1 – morfologia krwi obwodowej. Część 2 – lipidogram” i kilka polecanych produktów mogłoby mi pomóc. Już dawno myślałam o tym szkoleniu i nie żałuję, że pojechałam, bo uzyskałam mnóstwo przydatnych mi na co dzień, praktycznych informacji. Nie mogę się doczekać kolejnych części.

Korzystając z okazji dziękuję Adrianowi, który zawiózł mnie rano na autobus do Katowic, bo zaspałam i Agnieszce, która odebrała mnie we Wrocławiu z dworca. I oczywiście Monice, która zdecydowanie jest dla mnie wzorem do naśladowania, jako studentki dietetyki :) Szkoda, że nie mam z nią zajęć na uczelni :( Na pewno jednak wybiorę się do Moniki na konsultację do Bydgoszczy w kwestii mojej diety, bo widzę jednak jeszcze kilka kwestii, które wymagają u mnie zmiany, w tym monotonię, która może wywołać nietolerancje. 

P.s. Zaliczyłam po raz pierwszy przejazd Polskim Busem i Uberem. Polski Bus, jak najbardziej na plus. Dwie godzinki i jestem we Wrocławiu w sumie za 30zł w obie strony. Z Uberem spieprzyłam sprawę, bo nie zorganizowałam sobie żadnego kodu na pierwszy przejazd, ale i tak 25zł z Katowic do Rudy Śląskiej to bardzo mało.

Czytaj dalej

Wielopoziomowy rozpiździel

Nawet nie wiem, kiedy minęły ostatnie dwa tygodnie. Sporo się u mnie dzieje. Dobrego i złego. Wylałam wiele łez. Zepsuł mi się komputer i musiałam kupić nowy. Dzisiaj okulary, ale na szczęście udało się je uratować.Rozdrapałam parę bolesnych ran. Nie przespałam dobrych kilka nocy ze stresu i zmęczenia. Na szczęścia w poniedziałek i wtorek miałam wolne, więc udało mi się chociaż trochę zregenerować. Nie zmienia to faktu, że muszę w końcu spiąć pośladki i z taką samą determinacją, jak o swoje zdrowie, powalczyć o inne aspekty swojego życia. Jeśli nie postawię wszystkiego na jedną kartę, to dalej będę tkwiła w tym marazmie, w którym jestem.

Jeśli chodzi o moje zdrowie, czuję natomiast, że jestem na dobrej drodze. W ostatnich dniach otrzymałam kolejną dawkę motywacji oraz sporo cennych wskazówek i zaleceń, dzięki którym wprowadziłam kilka zmian, zarówno w żywieniu, leczeniu, suplementacji, jak i w treningu. Gdybym tylko miała większe możliwości finansowe, to mogłabym być jeszcze bliżej celu. Na polską służbę zdrowia niestety nie mam co liczyć.

Czytaj dalej

Moja obecna suplementacja

W ostatnich tygodniach zmianie nie tylko uległa moja dieta, o czym pisałam już tutaj. Po konsultacji z Moniką Skuzą z bloga „Tłuste życie”, webinariach Iwony „Ajwen” Wierzbickiej oraz po badaniach i kilku wizytach u lekarzy, o czym pisałam tutaj i tutaj zmieniłam również delikatnie suplementację.

Wcześniej o suplementach, które stosuję pisałam już tutaj i tutaj. Dzisiaj chciałam pokazać Wam, co obecnie łykam codziennie.

s21
Z takim pojemniczkiem idę codziennie do pracy. 

Monika Skuza poleciła mi zakupy na iHerb.com. Czekanie ok. 3 tygodni na przesyłkę z Ameryki nie wchodziło jednak w grę. Kilka suplementów kupiłam „U Gwoździkowej” (zobacz sklep tutaj), niektóre zamówiłam na Allegro, a część w sklepie SFD.pl. Może kiedyś zdecyduję się na duży haul z iHerb.com, a na razie dodam linki poleconym przez Monikę suplementów i pokażę moje zamienniki.

lek8
Paczka z SFD.pl. 

s17
Efekt jednego ze shoppingów „U Gwoździkowej”. 

Czytaj dalej