Analiza Pierwiastkowa Włosa

Jakiś czas temu jedna z moich obserwatorek na Instagramie wysłała mi wiadomość prywatną, w której zachęciła mnie do wykonania Analizy Pierwiastkowej Włosa (dziękuję Ci raz jeszcze za zainteresowanie!). Napisała bowiem, że po wprowadzeniu zaleceń wynikających z analizy, wyniki badań jej tarczycy, jak i samopoczucie diametralnie się poprawiły. Stwierdziłam więc, że również wykonam sobie taką analizę. Pewnie niektórzy mi napiszą, że to szamanizm, jak lewoskrętne banany, czy biorezonans (jak pamiętacie też kiedyś sobie zrobiłam z czystej ciekawości, o czym pisałam tutaj, ale nie przywiązuję większej uwagi do wyników), ale nie miałam przecież nic do stracenia.

Czytaj dalej

Wypadanie włosów, czyli zaburzona równowaga organizmu

Gdy się urodziłam miałam już kilkucentymetrowe, ciemnobrązowe włosy. Wyglądałam, jakbym miała co najmniej kilka miesięcy. Inna sprawa, że ważyłam ponad cztery kilogramy. Nie mam zdjęć, ale wierzę na słowo mojej mamie. W trakcie rodzinnych spotkań często wspomina, że lekarze i pacjenci z całego szpitala przychodzili mnie oglądać.

Odtąd mama wspólnie ze starszymi siostrami postanowiły, że nie będę w ogóle obcinać mi włosów. I wytrwały w tym postanowieniu przez prawie dziesięć lat. Mogłam się więc pochwalić włosami do pasa. Moja siostra myła mi je raz w tygodniu. Był to cały rytuał.

W 3. klasie podstawówki jechałam na „Zieloną Szkołę” nad morze aż na 3 tygodnie i mama stwierdziła, że nie poradzę sobie sama z myciem i przez wyjazdem poszłam pierwszy raz do fryzjera. Ścięłam połowę włosów. Z czasem skracałam włosy coraz mocniej. W liceum, idąc w ślady przyjaciółki doszło do tego, że ścięłam się na chłopaka. Później mocno tego żałowałam, bo niestety wyglądałam bardzo niekorzystnie. Szybko zaczęłam zapuszczać włosy i już na studiach, czy w ostatnich latach mogłam pochwalić się już długimi włosami.

Niestety, problemy zdrowotne sprawiły, że po grubym warkoczu zostały już tylko wspomnienia. Zaburzenia hormonalne w moim organizmie po odstawieniu antykoncepcji, Zespół Policystycznych Jajników, Hashimoto, niedoczynność tarczycy,  wypalenie nadnerczy i wszelkie niedobory spowodowały, że straciłam połowę włosów. W ostatnich miesiącach wystarczyło przeczesać włosy ręką, by zostały w niej całe pukle włosów. Każde mycie, suszenie, czesanie kończyło się kolejnymi setkami straconych pasm. Zaczęłam spinać je więc w mało atrakcyjny koczek, który potrafiłam nosić przez tydzień. Bałam się ich dotykać. Ostatecznie kilka miesięcy temu dość mocno je skróciłam, bo długie, smętnie wiszące kosmyki wyglądały fatalnie.

Obecnie, odpukać, jest już trochę lepiej. Włosy rosną intensywnie, mam sporo baby-hair i nie wypadają już tak mocno, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Na pewno pomogła odpowiednia dieta, suplementacja, ale i pielęgnacja. Walczę bowiem mocno o każdy włos, by znów mogła się nimi zachwycać. Wszyscy, którzy obserwują mnie na profilach społecznościowych widzą pewnie, że najczęściej robię sobie zdjęcia pleców. Skąd się to wzięło? Zawsze uważałam włosy za swój największy atut (obecnie w związku z gorszym stanem włosów plecy i pupę :) i chciałam je wszystkim pokazywać. Bardzo mi zależy, by znów były piękne.

Podobną walkę prowadzi obecnie wiele kobiet i mężczyzn. Tak ważne jest więc prawidłowe zdiagnozowanie przyczyny wypadania włosów. Chciałam więc Wam przedstawić te najczęściej spotykane, występujące u mnie i moje sposoby radzenia sobie z nimi. Chciałabym zainspirować Was do walki o piękne włosy. Artykuł, jak widzicie uzupełniłam zdjęciami moich włosów :) Uwielbiam bowiem oglądać „Moje włosowe historie” u Anwen, najpopularniejsze polskiej włosomaniaczki.

Czytaj dalej