Plan działania

Od wizyty u doktora Andrzeja Banacha we Wrocławiu minął już miesiąc. O tym, dlaczego zdecydowałam się zwrócić o pomoc do nowego ginekologa, pisałam w artykule „Badania w Śląskich Laboratoriach Analitycznych”, w którym też przedstawiłam Wam wyniki zrobionych przez wizytą badań. Ostatnio otrzymałam również wyniki badań genetycznych, które opisałam w artykule „Mutacja genu MTHFR”. Informacje z obu tych artykułów są bardzo istotne w kontekście otrzymanych od ginekologa zaleceń, więc jeśli jeszcze ich nie czytaliście, zapraszam w pierwszej kolejności do lektury. Dziś chciałam Wam bowiem przedstawić pokrótce, jakie zalecenia otrzymałam od doktora Banacha. Czekałam z tym wpisem kilka tygodni, do wprowadzenia wszystkich leków i suplementów, aby móc też podzielić się swoimi pierwszymi odczuciami.

Czytaj dalej

Reklamy

Badania w Śląskich Laboratoriach Analitycznych

Ostatni duży pakiet badań krwi wykonałam w kwietniu. O wynikach pisałam w artykule „Poszukiwań ciąg dalszy”. Niestety, mimo zmian w diecie i suplementacji moje samopoczucie nie uległo żadnej zmianie. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że czułam się jakoś bardzo źle, bo psychicznie i fizycznie był to dla mnie całkiem dobry okres. Jednak kiedy w wieku 31 lat żyje się na 20%, a nie na 100%, lub chociażby 80%, a przez 27 lat czerpało się z życia pełnymi garściami, realizując swoje pasje, spełniając marzenia, osiągając sukcesy zawodowe, to nie ma się czemu dziwić, że nie chcę do końca swych dni być „na emeryturze” i cały czas szukam dla siebie ratunku. Nie, nie pozwolę sobie już nigdy na pracę ponad swoje siły, imprezy dzień w dzień przez 7 dni czy codzienne, intensywne treningi crossfitowe, jednak mam jeszcze naprawdę sporo planów i chciałabym mieć siłę je zrealizować. Bo tu nie chodzi o brak chęci czy motywacji, ale o sytuację, kiedy głowa chce, ale ciało odmawia posłuszeństwa.

Czytaj dalej

Czas ruszyć z miejsca / mój obecny plan treningowy

Przez ostatnie pół roku wiele się zmieniło. Zbilansowałam dietę, do minimum ograniczając suplementację. Ustabilizowałam pracę tarczycy i jelit. Poprawiłam wrażliwość insulinową. Wzmocniłam nadnercza, eliminując większość stresorów. Pozbyłam się problemów ze snem (może poza sesją :)) Mój organizm powoli wraca do równowagi. W dalszym ciągu borykam się z zaburzeniami gospodarki hormonalnej, ale liczę, że po kwietniowym pobycie w szpitalu wiele się wyjaśni.

Więcej o zmianach w swoim życiu pisałam w podsumowaniu ubiegłego roku (tutaj).

Czytaj dalej

Strength Training Specialist

W ostatnich tygodniach tyle się działo, że przychodząc do domu po całym dniu wystarczało mi jedynie siły na wykąpanie się i przygotowanie jedzenia na następny dzień. Starałam się uczyć jeszcze leżąc w łóżku, ale zazwyczaj kończyło się zasypianiem przytulona do anatomii i notatek z kursu (na szczęście w trakcie jazdy autobusem mam lepszą wydajność pracy :D). Muszę więc nadrobić zaległości i w najbliższych wpisach pochwalić się moimi małymi sukcesami i zmianami, jakie powoli następują w moim życiu.

Zdecydowanie najbardziej dumna jestem z zaliczenia i to z bardzo dobrym wynikiem kolejnego szkolenia, dzięki któremu zostałam „Strength Training Specialist lvl 1”. I o tym właśnie kursie, na którym spędziłam trzy marcowe weekendy chciałam Wam dziś pokrótce opowiedzieć…
Czytaj dalej

2014, czyli chwile, do których będę wracać…

Dobre wspomnienia to takie, które na samą myśl o nich wywołują uśmiech na twarzy. I chociaż miniony rok był dla mnie bardzo trudny, to w ostatnich 12 miesiącach było parę chwil, wydarzeń, ludzi i rzeczy, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci i do których na pewno będę w przyszłości chętnie powracać…

Czytaj dalej

Weightlifting

Trening siłowy zawsze był moim ulubionym. Nie myślałam jednak nigdy, że będę podnosiła ciężary, że poznam technikę rwania i podrzutu, że będę pracować pod okiem medalistów mistrzostw Polski i Europy. A to właśnie robiłam przez ostatni weekend, uczestnicząc w szkoleniu Weightlifter lvl 1 organizowanym przez Strength Coach Certification we Wrocławiu (zobacz profil szkoleń na Facebook’u i ich stronę internetową).

Czytaj dalej

W tym szaleństwie jest metoda

Często, kiedy długo się nad czymś zastanawiam, rezygnuję ze spełniania swoich marzeń. Analizuję wszystkie za i przeciw. Kładę się spać z myślą, że mogę wszystko, a budzę zrezygnowana z milionem obaw. Oczywiście, potem żałuję, że nie chciałam zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę i pluję sobie w brodę. Takich sytuacji miałam w życiu naprawdę wiele…

Kilka razy podjęłam jednak decyzje bez namysłu, z których ciężko było się wycofać i okazało się, że dzięki nim osiągnęłam największy sukces. W tym szaleństwie jest metoda…

poldiasia
Gdyby nie kilka „nielogicznych” posunięć w moim życiu, dzisiaj nie byłabym tym, kim jestem… Na zdjęciu prowadzę konferencję prasową z Lukasem Podolskim.
Czytaj dalej