Badania kontrolne krwi

Za mną trzy miesiące stosowania się do zaleceń mojego nowego ginekologa, doktora Andrzeja Banacha z Wrocławia.

Dla przypomnienia, o wszystkich zmianach pisałam w serii wpisów:

Na pierwszej wizycie u doktora Banacha ustaliliśmy, że po trzech pełnych cyklach Hormonalnej Terapii Zastępczej zgłoszę się na wizytę kontrolną. 4-dniową przerwę w leczeniu estrogenami rozpoczęłam 13 listopada, więc umówiłam się w Dolnośląskim Centrum Ginekologii na czwartek, 15 listopada. Początkowo zapisałam się na wizytę w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, jednak po wymianie maili z doktorem doszliśmy wspólnie do wniosku, że wykupię wizytę prywatną na której będziemy mogli spokojnie porozmawiać dłużej niż 15 minut. Tak, przez te 3 miesiące byłam z doktorem Banachem w ciągłym kontakcie mailowym. Pisaliśmy też na Messengerze. To absolutnie świetne rozwiązanie, choć oczywiście odpłatne.

Przed wizytą kontrolną dzięki współpracy z Laboratoriami Medycznymi „Diagnostyka” wykonałam duży pakiet badań, o których chciałabym Wam dzisiaj napisać. Jestem bowiem bardzo zadowolona z wyników.

Czytaj dalej

Reklamy

Plan działania

Od wizyty u doktora Andrzeja Banacha we Wrocławiu minął już miesiąc. O tym, dlaczego zdecydowałam się zwrócić o pomoc do nowego ginekologa, pisałam w artykule „Badania w Śląskich Laboratoriach Analitycznych”, w którym też przedstawiłam Wam wyniki zrobionych przez wizytą badań. Ostatnio otrzymałam również wyniki badań genetycznych, które opisałam w artykule „Mutacja genu MTHFR”. Informacje z obu tych artykułów są bardzo istotne w kontekście otrzymanych od ginekologa zaleceń, więc jeśli jeszcze ich nie czytaliście, zapraszam w pierwszej kolejności do lektury. Dziś chciałam Wam bowiem przedstawić pokrótce, jakie zalecenia otrzymałam od doktora Banacha. Czekałam z tym wpisem kilka tygodni, do wprowadzenia wszystkich leków i suplementów, aby móc też podzielić się swoimi pierwszymi odczuciami.

Czytaj dalej

Badania w Śląskich Laboratoriach Analitycznych

Ostatni duży pakiet badań krwi wykonałam w kwietniu. O wynikach pisałam w artykule „Poszukiwań ciąg dalszy”. Niestety, mimo zmian w diecie i suplementacji moje samopoczucie nie uległo żadnej zmianie. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że czułam się jakoś bardzo źle, bo psychicznie i fizycznie był to dla mnie całkiem dobry okres. Jednak kiedy w wieku 31 lat żyje się na 20%, a nie na 100%, lub chociażby 80%, a przez 27 lat czerpało się z życia pełnymi garściami, realizując swoje pasje, spełniając marzenia, osiągając sukcesy zawodowe, to nie ma się czemu dziwić, że nie chcę do końca swych dni być „na emeryturze” i cały czas szukam dla siebie ratunku. Nie, nie pozwolę sobie już nigdy na pracę ponad swoje siły, imprezy dzień w dzień przez 7 dni czy codzienne, intensywne treningi crossfitowe, jednak mam jeszcze naprawdę sporo planów i chciałabym mieć siłę je zrealizować. Bo tu nie chodzi o brak chęci czy motywacji, ale o sytuację, kiedy głowa chce, ale ciało odmawia posłuszeństwa.

Czytaj dalej

Czas ruszyć z miejsca / mój obecny plan treningowy

Przez ostatnie pół roku wiele się zmieniło. Zbilansowałam dietę, do minimum ograniczając suplementację. Ustabilizowałam pracę tarczycy i jelit. Poprawiłam wrażliwość insulinową. Wzmocniłam nadnercza, eliminując większość stresorów. Pozbyłam się problemów ze snem (może poza sesją :)) Mój organizm powoli wraca do równowagi. W dalszym ciągu borykam się z zaburzeniami gospodarki hormonalnej, ale liczę, że po kwietniowym pobycie w szpitalu wiele się wyjaśni.

Więcej o zmianach w swoim życiu pisałam w podsumowaniu ubiegłego roku (tutaj).

Czytaj dalej

Strength Training Specialist

W ostatnich tygodniach tyle się działo, że przychodząc do domu po całym dniu wystarczało mi jedynie siły na wykąpanie się i przygotowanie jedzenia na następny dzień. Starałam się uczyć jeszcze leżąc w łóżku, ale zazwyczaj kończyło się zasypianiem przytulona do anatomii i notatek z kursu (na szczęście w trakcie jazdy autobusem mam lepszą wydajność pracy :D). Muszę więc nadrobić zaległości i w najbliższych wpisach pochwalić się moimi małymi sukcesami i zmianami, jakie powoli następują w moim życiu.

Zdecydowanie najbardziej dumna jestem z zaliczenia i to z bardzo dobrym wynikiem kolejnego szkolenia, dzięki któremu zostałam „Strength Training Specialist lvl 1”. I o tym właśnie kursie, na którym spędziłam trzy marcowe weekendy chciałam Wam dziś pokrótce opowiedzieć…
Czytaj dalej

2014, czyli chwile, do których będę wracać…

Dobre wspomnienia to takie, które na samą myśl o nich wywołują uśmiech na twarzy. I chociaż miniony rok był dla mnie bardzo trudny, to w ostatnich 12 miesiącach było parę chwil, wydarzeń, ludzi i rzeczy, które na zawsze pozostaną w mojej pamięci i do których na pewno będę w przyszłości chętnie powracać…

Czytaj dalej

Weightlifting

Trening siłowy zawsze był moim ulubionym. Nie myślałam jednak nigdy, że będę podnosiła ciężary, że poznam technikę rwania i podrzutu, że będę pracować pod okiem medalistów mistrzostw Polski i Europy. A to właśnie robiłam przez ostatni weekend, uczestnicząc w szkoleniu Weightlifter lvl 1 organizowanym przez Strength Coach Certification we Wrocławiu (zobacz profil szkoleń na Facebook’u i ich stronę internetową).

Czytaj dalej