Czy wszystko gra?

Wiosna w pełni. W słońcu temperatura dochodzi nawet do 40 stopni. W końcu możemy zostawić czapki, szaliki i ciepłe kurtki w szafie, wrócić po pracy czy szkole pieszo do domu, wygrzewając się w wiosennym słońcu. Dzień jest też coraz dłuższy. Przyroda budzi się z zimowego snu i my również.

Tymczasem, w ostatnim czasie sporo moich znajomych mówiło mi, że czuje się bardzo źle. Narzekało na ogólne zmęczenie, problemy ze snem, przeziębienie i brak motywacji do działania. Wiosenne przesilenie? Czytałam ostatnio artykuł, że nie ma czegoś takiego, ale zgodzicie się pewnie ze mną, że na przełomie marca i kwietnia często czujemy się osłabieni. Jeśli po wolnym weekendzie, spacerze, basenie czy saunie nasze samopoczucie ulega poprawie, nie ma powodów do niepokoju, ale jeśli stan apatii i znużenia trwa dłużej, warto zrobić podstawowe badania krwi.

O tym, jakie badania diagnostyczne warto wykonać, pisałam w artykule „Zbadaj się”.

Zdaję sobie sprawę, że zrobienie wszystkich badań to spory koszt, a lekarze rodzinni niechętnie kierują młode i zdrowo wyglądające osoby na diagnostykę w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia. Cieszę się więc, że Laboratorium Medyczne „Diagnostyka” przygotowało na wiosnę kolejną akcję profilaktyczną i bony rabatowe na badania. W poprzednich akcjach „Diagnostyki” sporo moich znajomych i czytelników skorzystało z rabatów z korzyścią dla swojego zdrowia! Liczę, że i tym razem uda mi się Was zachęcić do skontrolowania stanu swojego organizmu!

Czytaj dalej

Reklamy

Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona

Na zegarze godzina 21:00, a ja leżę w łóżku z laptopem. Oczy mi się zamykają. Poczytam chwilę i idę spać. Wcześniej niż moi rodzice, którzy mają już prawie siedemdziesiątkę. Zanim zasnę w głowie pojawi się tysiąc myśli. Minie więc dobra godzina. W nocy budzę się kilka razy, by pójść do toalety. O godz. 6 wstaję do pracy bardziej zmęczona, niż kładłam się spać. Na chwilę budzi mnie kawa, której nie powinnam pić, a bez której nie funkcjonuję i jakiś news dnia. Kofeina spowoduje jednak spadek poziomu cukru i ok. godz. 11 mam totalny zjazd. Dopóki nie zjem posiłku, cała się trzęsę. Poza tym nic mnie nie cieszy, nie mam w sobie ani życia, ani energii. Wszystko zmienia się dopiero popołudniu po treningu. Wysiłek stawia mnie na nogi. Ciężary powodują wyrzut hormonów szczęścia. Na kilka godzin, bo szybko znów tracę energię i marzę już tylko, aby szybko się wykąpać i iść spać.

Tak wygląda większość moich dni w ostatnich tygodniach. Jestem chronicznie zmęczona. Stres, o którym pisałam wcześniej tutaj wywołał już dawno w moim organizmie wielkie spustoszenie, by ostatecznie doprowadzić do wypalenia nadnerczy. W styczniu, gdy pójdę do szpitala okaże się, czy to już niedoczynność. W każdym razie, nie odpuszczam i robię co mogę, by złagodzić objawy, których poza zmęczeniem jest mnóstwo, by wzmocnić organizm i móc jakoś w miarę normalnie żyć. Choć nie powiem, na tym etapie może pomóc mi już tak na prawdę tylko jedno jedno. Urlop. Bardzo długi urlop od rzeczywistości.

pawlikowska
Na razie urlop jest niemożliwy, więc robię co mogę, by dodać sobie sił. Beata Pawlikowska i jej żółte karteczki są niezastąpione. Więcej tutaj.

Czytaj dalej