Dlaczego nie mogę schudnąć?

Stałam codziennie na wadze, patrzyłam w lustro  i zastanawiałam, dlaczego nie mogę schudnąć. Przestrzegałam diety, unikałam cukru, słodyczy i fast-foodów, trenowałam pięć, czasem sześć razy w tygodniu, stosowałam suplementację (białko, spalacze tłuszczu), chodziłam na masaże wyszczuplające – i nic. Na początku schudłam może jeden czy dwa kilogramy, a później… waga cały czas szła do góry. Nie, to nie była tkanka mięśniowa. To był sam tłuszcz! Moi znajomi, z którymi chodziłam na crossfit w ekspresowym tempie tracili kilogramy, a moja sylwetka mimo, że ćwiczyłam na najwyższych obciążeniach, prezentowała się coraz gorzej. Nie wiedziałam, co robię nie tak. Zadręczałam myślami, że za mało z siebie daję. W konsekwencji zmniejszałam ilość jedzenia, trenowałam czasami dwa razy dziennie (trening siłowy plus crossfit) i faszerowałam się termogenikami. Niestety, to wszystko przynosiło odwrotny skutek.

Czytaj dalej

Reklamy

Nowe suplementy

W ostatnich miesiącach wypróbowałam kilku nowych suplementów. Niektóre na pewno zostaną ze mną na dłużej. Po inne już raczej nie sięgnę. Do kilku wróciłam po dłuższej przerwie. Mam również w planie wypróbowanie kolejnych. Zdecydowałam się także na nowy lek na tarczycę, mianowicie Novothyral, który zawiera zarówno hormon T4, jak i T3. Cały czas szukam również dla siebie optymalnej dawki Glucophage.

Postanowiłam napisać Wam o tym, co obecnie łykam i dlaczego. Liczę również na Wasze polecenia i opinie!

Czytaj dalej

Trenuj, ale z głową!

Nigdy nie przepadałam za lekcjami wychowania fizycznego w szkole. Test Coopera był dla mnie nie lada wyzwaniem. Nie trafiałam też nigdy do kosza za trzy punkty. Poranna rozgrzewka i karne pompki to moje najgorsze wspomnienia z obozów harcerskich. Nosiłam okulary. Lekarze straszyli mnie, że nadmierny wysiłek fizyczny może spowodować odklejenie się siatkówki w oczach, więc go unikałam. Ze względu na starszego brata piłkarza interesowałam się jednak sportem. Chodziłam na mecze piłkarskie, koszykówkę, na żużel. Kibicowałam Adamowi Małyszowi (nawet po każdym konkursie pisałam rymowanki, które kilka razy publikowane w gazetach, ale to historia na inny artykuł), byłam na kilku konkursach w Zakopanem. Dzień zaczynałam natomiast od lektury katowickiego „Sportu”. Mam chyba z trzy szafy archiwalnych wydań.

Czytaj dalej