Ciąg dalszy nastąpi…

Przede wszystkim chciałam bardzo podziękować wszystkim Wam, że jesteście. Że po ostatnim wpisie daliście mi tyle siły, by nie poddawać się i walczyć o swoje zdrowie i marzenia. Jak to mówią, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Choć w bogactwie, a raczej w moim wypadku sukcesie też musiałam już kiedyś zweryfikować listę przyjaciół.

Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła się Wam wszystkim odwdzięczyć. Dzięki Wam się trzymam i jak pokazuje to zdjęcie główne tekstu, jestem już w lepszym nastroju.

cdn7
Zapraszam, jak coś na dobrą zupę – krem. Tutaj z buraków z parowaru z mlekiem i olejem kokosowym. 

Otrzymałam kilka pytań, jak reszta wyników badań, czy zaczęłam brać sterydy i czy skonsultowałam się jeszcze z innym lekarzem. Należy Wam się więc kilka słów wyjaśnienia.

We wtorek odebrałam wynik hormonów nadnerczy: ACTH i aldosteronu, a także OH-17-progesteronu.

OH-17- Progesteron 1,49 ng/ml
ACTH <5 pg/ml [5-46]
Aldosteron 46,8 ng/dL [40-310]

Dodatkowo pani w laboratorium powiedziała, że nie udało się wykonać prolaktyny z obciążeniem i muszę powtórzyć badanie. Co tu dużo mówić, wystraszyłam się trochę.

cdn1
Próbuję ostatnio różnych mięs, których wcześniej nie jadłam. 

cdn8
Cielęcina smażona na oleju kokosowym okazała się bardzo dobra. 

Wizytę u doktora Klajnowicza mam dopiero w marcu, więc zdecydowałam się pójść, mimo różnych opinii do doktora Pawła Madeja, ordynatora Oddziału Endokrynologiczno-Ginekologicznego w Klinice w Katowicach. Przyjmuje prywatnie w Bytomiu. Stwierdziłam, że jeśli naprawdę będzie coś nie tak, to dobrze będzie, jeśli pójdę właśnie do niego.

cdn3
Przy okazji, że byłam w Bytomiu wpadłam do najlepiej zaopatrzonego sklepu „Społem”, jaki znam, który znajduje się w Centrum Handlowym „Agora”. Załapałam się na moje ulubione kabanosy w wersji z jagnięciną. Pyszne, a w składzie tylko mięso i sól. 

Jestem bardzo zadowolona z wizyty. Doktor zrobił mi USG jajników, cytologię, USG tarczycy. Ponarzekał na wszystkich lekarzy ginekologów, którzy zamiast szukać przyczyny nieregularnych miesiączek od razu przepisują antykoncepcję hormonalną. Potwierdził problemy z nadnerczami, przysadką, insuliną, Zespół Policystycznych Jajników, Hashimoto i niedoczynność. Powiedział, że moje samopoczucie w dużej mierze związane jest z powodu braku miesiączki i menopauzy, którą przechodzą. Trzeba więc zrobić wszystko, aby przywrócić mi okres.  Jednocześnie powiedział, że nie chce stawiać wyroków bez dokładnej diagnostyki. Tym samym 4 stycznia o godz. 7:30 melduję się na oddziale. Dostałam skierowanie „na cito”, bo wiadomo, co podejrzewa, stąd taki szybki termin. Normalnie przyjęcia są dopiero we wrześniu. Jednocześnie powiedział, że do czasu pełnej diagnostyki nie muszę brać Hydrokortyzonu. Spokojnie mogę też trenować, ale w granicach rozsądku.

Ucieszyłam się. Pójdę na tydzień do szpitala i przebadają mnie od stóp do głów. Myślę więc, że jestem już bliżej niż dalej ostatecznej diagnozy. I wyczyszczonej karty kredytowej, bo ostatnie badania, wizyty u lekarzy i suplementy/leki całkowicie mnie wyczyściły z wszystkich oszczędności. Zdrowie jest jednak najważniejsze.

cdn2
Monika z bloga Tłuste Życie zaproponowała mi picie cykorii zamiast kawy, ale jakoś nie widzę tego. Piliście kiedyś?

Uspokoiłam się jednak tylko na chwilę. Po powrocie do domu, w trakcie kąpieli odkryłam wysypkę. Wystraszyłam się. Mój ojciec boryka się teraz z półpaścem. Mam bardzo słabą odporność, więc mogłam się zarazić. Inna sprawa, że od paru dni czuję się gorzej. Bolą mnie stawy, mięśnie, głowa i przede wszystkim szyja. Nie potrafię skręcić karku. Pojechałam na ostry dyżur. Lekarka nie była przekonana do końca, ale przepisała mi antybiotyk i maść na pęcherze. Popłakałam się strasznie, bo w sumie to jeszcze brakowało mi zamknięcia w domu przez 3 tygodnie.

W czwartek rano poszłam jeszcze do lekarza do przychodni rejonowej. Pęcherze w nocy zmalały, ja poczułam się lepiej, więc lekarz stwierdził, że to jednak fałszywy alarm i pewnie to efekt nowych leków albo suplementów, które stosuję po konsultacji u Moniki z bloga Tłuste Życie, o czym już ostatnio pisałam. W sumie odetchnęłam z ulgą.

cdn5
Korzystając z dnia wolnego wpadłam „Do Gwoździkowej”. 

cdn6
I jeszcze pasta bez fluoru. 

Znajomi się śmiali ze mnie. Co jednak miałam zrobić, muszę dmuchać na zimne. W końcu mieszkam z ojcem w jednym domu, używamy wielu tych samych przedmiotów, więc mogłabym się zarazić. Na szczęście był to fałszywy alarm.

W trakcie spaceru w czwartek uświadomiłam sobie jednak, że obecnie czuję się zdecydowanie gorzej, aniżeli zanim zaczęłam stosować wszystkie suplementy zalecone przez Monikę i Letrox od endokrynologa, czy zmieniłam trening i delikatnie dietę (miałam wykluczyć jeszcze kawę i jajka). O godz. 21 już śpię, ledwo widząc na oczy, znów budzę się po kilka razy w nocy i wstaję zmęczona jeszcze bardziej, niż zanim poszłam spać. W zaleceniach od Moniki była informacja o możliwości pojawienia się tzw. „carb flu”, ale raczej myślałam, że te kosmetyczne zmiany pozostaną niezauważone przez mój organizm i poczuję się lepiej.

cdn4
Stwierdziłam więc, że skoro dobrze czuję się po jajkach, to będę je jadła. Ale mi ta jajeczniczka smakowała :D Kawę też wypiłam. Od filiżanki z olejem kokosowym przecież nie umrę. 

Nawet po moich ostatnich morderczych treningach czułam się lepiej. Miałam mnóstwo energii. Spałam dobrze. Na kolację jadłam jednak mięso, warzywa, bataty oraz talerz owoców, a nie tylko zupę. Może więc przedobrzyłam i jem teraz za mało węglowodanów?

Postanowiłam więc na razie wrócić do mojej wcześniejszej, sprawdzonej diety i odstawić nowe suplementy. Będę je wprowadzać pojedynczo i obserwować reakcje organizmu.

I przynajmniej do stycznia koniec z lekarzami. Trzeba trochę pomyśleć o przyjemnościach i spełnieniu swoich marzeń i planów.

Dobranoc :)

Reklamy

8 thoughts on “Ciąg dalszy nastąpi…

  1. Pingback: Światełko w tunelu | JOANNA HAŚNIK

  2. Pingback: Pieniądze szczęścia nie dają, ale… | JOANNA HAŚNIK

  3. Pingback: Trenuj, ale z głową! | JOANNA HAŚNIK

  4. Cześć Asiu, przeczytałam mnóstwo postów i naprawdę podziwiam determinację i Twoją wiedzę. Ja sama borykam się z problemami hormonalnymi, niby nie mam PCO, ale androgeny za wysokie i to okropne owłosienie, którego 1,5 roku temu w ogóle nie miałam. Tak jak Ty brałam na te dolegliwości tabletki antykoncepcyjne, odstawiłam i też po nich straciłam miesiączkę. Nie miałam jej 3 miesiące, a powróciła po akupunkturze. Po jednym zabiegu ! Oczywiście potem miałam całą serię, z androgenami nie udało się wygrać, ostatecznie biorę od miesiąca metforminę i deksametazon (stwierdzono, że androgeny pochodzą głównie z nadnerczy). Również jestem umówiona do Moniki Skuzy, ale nie wiem czy to naturalne leczenie obniży te nieszczęsne androgeny. Polecam jednak akupunkturę, czasami brak miesiączki powoduje jakaś blokada, trudna do wytłumaczenia. Na pewno nie zaszkodzi, a może pomóc.

    • Dziękuję za ten wpis :) Ja też zaczynam swoją przygodę z glucophage. Na sterydy się nie zdecydowałam. Raczej naturalnie odbudowuje nadnercza. Zobaczymy. Powodzenia i pozdrawiam!

  5. Pingback: Wróciłam do punktu wyjścia… | JOANNA HAŚNIK

  6. Pingback: Moja obecna suplementacja #3 | JOANNA HAŚNIK

  7. Pingback: Wypalenie nadnerczy, czyli dlaczego jestem chronicznie zmęczona | JOANNA HAŚNIK

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s