Poszukiwań ciąg dalszy

Minimum dwa razy do roku funduję sobie pełny przegląd mojego stanu zdrowia i wykonuję duży pakiet badań krwi. Na podstawię wyników opracowuję nowy plan działania. Zazwyczaj zbiega się to w czasie z akcją profilaktyczną Laboratorium Medycznego „Diagnostyka”.

O obecnej kampanii pisałam w artykule „Odbuduj się na wiosnę”. Dla przypomnienia, w skład pakietu promocyjnego wchodzą: OB, morfologia krwi, glukoza, lipidogram (cholesterol całkowity, HDL, LDL, non-HDL, trójglicerydy), próby wątrobowe (ALT, AST, ALP, BIL, GGTP), kwas moczowy, ferrytyna, CRP, witamina D metabolit 25 (OH). Cena wszystkich 17 badań w ramach akcji jest obniżona o ponad 50% i wynosi 99 zł. Bony na badania można pobierać do 21.05.2018 r., ale realizować do 30 czerwca br. O tym, jak to zrobić, możecie przeczytać w podlinkowanym artykule.

Wszystkie osoby, które pobiorą bon i wykonają badania w ramach akcji do 21 maja mogą liczyć na 10% rabat na konsultację, a także pakiety zaleceń i diety. Pełną ofertę i cennik moich usług znajdziecie tutaj.

Jeśli chodzi o mnie… Jak już Wam pisałam kilkukrotnie, ostatni kwartał ubiegłego roku był dla mnie bardzo ciężki. Rozczarowania w życiu prywatnym, kryzys na terapii, problemy finansowe i choroba ojca mocno odbiły się na moim zdrowiu. Wyniki badań z października opisywałam w artykule „(Zażegnany) kryzys”. Po kilku miesiącach opanowałam wszystkie stresory, uspokoiłam się, uporządkowałam „głowę”, wyszłam finansowo na prostą, stan mojego ojca się polepszył, jednak moje samopoczucie pozostawiało wiele do życzenia. Przede wszystkim nie mogłam poradzić sobie z problemami ze snem, z zasypianiem i wybudzaniem w ciągu nocy. Nie pomagała joga, sauna, ani adaptogeny. Ba, po Ashwagandzie miałam wrażenie, że spałam jeszcze gorzej, więc całkowicie z niej zrezygnowałam. Nawet zatyczki do uszu i opaska na oczy nie zrobiły żadnej różnicy. Zdecydowałam się sięgnąć po melatoninę, którą stosuję do dziś.

Swego czasu pisałam Wam o moich problemach ze snem spowodowanych silnym stresem. Próbowałam wspomagać się adaptogenami, potem preparatami ziołowymi, ale po tych drugich czułam się fatalnie. Pani w aptece poleciła mi czystą melatoninę. Początkowo brałam ją tylko wtedy, kiedy nie mogłam zasnąć. Koleżanka farmaceutka poradziła mi, abym zrobiła sobie 3-miesięczną kurację i brała codziennie o tej samej porze. Posłuchałam jej i faktycznie śpię lepiej, zaczęłam znów śnić 😇 Wiadomo, pracuję nad wyeliminowaniem źródeł stresu, bo zdaję sobie sprawę, że melatonina nie działa na przyczynę. Zdarzają się jednak dni, jak w miniony czwartek, kiedy dopadła mnie kumulacja negatywnych emocji (głównie związanych z uczelnią i marnowaniem czasu i pieniędzy, ale to temat na osobny wpis) i zasnęłam dopiero o 3:00 w nocy po trzeciej tabletce melatoniny, czyli 15mg 😣 Niedługo kończę kurację i trochę się boję, jak to będzie, tym bardziej teraz, gdy jestem w trakcie sesji. Po nieprzespanej nocy moja wydajność pracy jest dużo gorsza. Chciałam Was więc zapytać, czy macie jakieś doświadczenia z długotrwałym stosowaniem melatoniny? Jeśli tak, czy jakoś negatywnie odbiło się to na Waszym zdrowiu? Będę wdzięczna za opinię i wszelkie inne rady, jak poprawić jakość snu… Oczywiście, trenuję tylko rano, nie siedzę wieczorami przed komputerem, nie chodzę spać głodna itd. #melatonina #lekam #sen #nutrition #nutritionist #dietetyk #dietetics #dream #health #insomnia #suplements #suplementy #hormones

A post shared by Joanna Haśnik (@joannahasnik) on

Jednocześnie po konsultacji z moją endokrynolog wróciłam po trzech latach do antykoncepcji, o czym pisałam Wam w artykule „Odpuszczam”. Liczyłam, że moje samopoczucie się poprawi, że będę znów czuła się tak dobrze, jak przez kilkanaście lat jej stosowania przez diagnozą niedoczynności, Hashimoto i PCOS, że syntetyczne hormony przywrócą równowagę hormonalną w moim organizmie. Sztuczną, bo sztuczną, jednak zawsze równowagę. Niestety, nie odczułam żadnej istotnej różnicy.

Jako, że moja konwersja hormonów tarczycy pozostawiała wiele do życzenia, postanowiłam więc w lutym zrobić również drugie podejście do Novothyralu. Zamieniłam Letrox 50 µg na Letrox 25 µg przyjmowane łącznie z 1/4 tabletki Novothyralu 100 µg + 20 µg.

Po ponad dwóch miesiącach przyjmowania Novothyralu muszę przyznać szczerze, że również nie odczułam większej różnicy. Może faktycznie mam więcej energii i siły do pracy, jednak wydaje mi się, że to raczej kwestia słońca, wyższych temperatur, dłuższego dnia i względnego spokoju w życiu prywatnym, aniżeli tych kilku mikrogramów syntetycznej trójjodotyroniny. W kontekście snu nie zmieniło się jednak nic. W czasie Świąt Wielkanocnych, kiedy miałam więcej wolnego i nie musiałam się uczyć, spróbowałam odstawić melatoninę, jednak po trzech dniach budzenia się w nocy co godzinę pokornie wróciłam do suplementacji. Byłam wykończona, nie mówiąc o szalejącej z niewyspania insulinie i nieustannym odczuciu głodu. Po melatoninie również budzę się raz, czy dwa w nocy, zdarza się, że już od godz. 4:00 czy 5:00 nie mogę spać, ale ogólnie jestem w stanie w miarę normalnie funkcjonować.

Jednocześnie w ostatnich miesiącach zrezygnowałam znów całkowicie z nabiału i z produktów żytnich, które dotychczas dość dobrze tolerowałam.

Mniej więcej w listopadzie ubiegłego roku włączyłam znów do diety nabiał: serek Bieluch na omlet z owocami i ser feta do sałatki. Od tego czasu moja waga ciągle rosła. Stres, hormony, podjadanie – mówiłam sobie. W każdym razie, w ubiegłym tygodniu zjadłam ciasto bezglutenowe, które na pewno takie nie było, bo cierpiałam mocno przez tydzień. Chyba dopiero wczoraj przestał boleć mnie brzuch. W ramach "leczenia", odstawiłam nabiał i… Jakbym pozbyła się kilku kilogramów wody. Mięśnie odsłoniły się. Waga spadła. Odśluzowało mi drogi oddechowe. Mówiąc krótko, nabiał nie dla mnie definitywnie… Trzeba słuchać swojego organizmu 😉 #nabial #dairy #dairyfree #food #nutrition #nutritionist #dietetyk #dietetics #hashimoto #thyroid #pcos #diabetes #amenorrhea #wdrodzedorownowagi #balance #health

A post shared by Joanna Haśnik (@joannahasnik) on

Poczułam się lepiej, jednak w ostatnim czasie dość mocno dają mi się we znaki produkty bogate w histaminę. Całkowicie zrezygnowałam z tak wartościowych dla jelit kiszonek, po których po prostu woda leciała mi z nosa, a policzki płonęły żywoczerwonym rumieńcem. Po treningu, czy kawie mam podobne, choć zdecydowanie lżejsze objawy, ale z umiarkowanej aktywności nie zrezygnuję, podobnie jak z filiżanki kawy z rana. Niestety, ostatnio nieżyt nosa pojawia się również po moich ukochanych jabłkach, rzodkiewkach i truskawkach i to już mnie trochę niepokoi.

W międzyczasie miałam problem z zębem, a konkretnie z odsuniętą szyjką. Ból był bardzo silny, więc zanim dotarłam do dentysty, przez kilka dni zażywałam Apap. Raz mi się skończył i wzięłam od ojca Apap Noc. W połączeniu z melatoniną spałam po nim, jak „dziecko”. Wstałam rześka i wypoczęta. Ani razu nie obudziłam się w nocy. Zasnęłam bez problemu o godz. 22:00 i obudziłam się po 6:00. Byłam w szoku. Nie jestem z tego dumna, ale od tego czasu, kiedy jestem bardzo zmęczona lub muszę się dobrze wyspać, sięgam po Apap Noc. Nawet nie chcę wiedzieć, jak bardzo szkodzę swoim jelitom i żołądkowi…

Zdaję sobie sprawę, że nie mogę tak funkcjonować na dłuższą metę. Nie pozostało mi więc nic innego, jak szukać przyczyny problemów ze snem. Zaczęłam od wykonania aktualnych badań. Na część otrzymałam skierowanie od lekarza rodzinnego.

Tutaj na pewno w miarę pozytywnie zaskoczyły mnie wyniki enzymów wątrobowych, która jest mocno obciążona kilkuletnim stosowaniem Glucophage czy antykoncepcji. W ostatnich latach zawsze miałam ALAT i ASPAT w górnej granicy lub podwyższony. Teraz wyniki są całkiem dobre. Cholesterol również, jak na mnie, jest dość niski, bo w ostatnich latach oscylował w granicach 300 mg/dl. To pewnie też kwestia diety. Jedynie trójglicerydy mogłyby być niższe, ale też nie ma powodów do większego niepokoju.

Pozostałą część badań wykonałam dzięki współpracy z Laboratorium Medycznym „Diagnostyka”.

Tutaj na pewno rzuca się w oczy niski poziom witaminy B12. Od pół roku nie stosowałam suplementacji, a Glucophage, który cały czas biorę, bardzo niekorzystnie wpływa na jej poziom. Z tego względu też poziom homocysteiny przekracza pewnie normy funkcjonalne. Poziom witaminy D3 mógłby być lepszy, ale na razie utrzymałam dawkę 4000 µg, bo też jednak latem zdecydowanie więcej przebywam na słońcu. Poziom żelaza i ferrytyny też nie jest najlepszy, muszę więc wprowadzić do swojej diety więcej produktów bogatych w ten składnik, w tym wołowiny czy podrobów, których nie jadłam już ponad rok i szczerze mówiąc w ogóle nie mam na nie ochoty, ale zdrowie ważniejsze.

Glukoza i insulina na czczo są dobre, Glucophage trzyma je bowiem w ryzach. Na razie zmniejszyłam dawkę z 2000 mg o połowę, nie chcę szokować organizmu zaprzestaniem leczenia, mając inne priorytety do uregulowania. Z czasem na pewno będę jednak chciała zrobić krzywe glukozowo-insulinowe, więc trzeba będzie w końcu odstawić leczenie.

Tarczycę badałam na czczo, bez wzięcia porannej dawki Letroxu i Novothyralu, więc konwersja fT3 na poziomie – 2,08% i fT4 na poziomie 28,21% nie zaskoczyła mnie specjalnie, choć wiadomo, trochę jestem rozczarowana, że mój „wysiłek” związany z pracą nad poprawą konwersji nie przynosi żadnych rezultatów. W każdym razie planuję jeszcze zrobić trójkę tarczycową po wzięciu leków i wtedy ewentualnie skonsultować z endokrynologiem zmianę dawki. Chodzi mi też po głowie LDN, choć raczej odradza mi się go ze względu na częste problemy ze snem przy jego zażywaniu i „świńska tarczyca”. Przeciwciała anty-TPO mam najniższe od rozpoznania choroby, ale też nigdy nie miałam wyższych, aniżeli 160 IU/ml.

Wyniki hormonów płciowych mówią same za siebie, choć myślałam, że na skutek stosowania antykoncepcji będą wyższe. Nigdy nie miałam tak niskiego poziomu estrogenów i progesteronu. Kortyzol nieustannie pozostaje podwyższony i pewnie ma to duży wpływ zarówno na poziom fT3, jak i hormonów płciowych. Nie ukrywam, że jestem trochę zdziwiona, bo na prawdę nie mam teraz żadnych większych stresów, nie przemęczam się, nie trenuję intensywnie, nie jestem na restrykcyjnej diecie, a badania robiłam po przespanej nocy. Moja endokrynolog ostrzegała mnie jednak, że na antykoncepcji poziom kortyzolu będzie wysoki i nie mam się nim za bardzo przejmować.

Ucieszył mnie natomiast negatywny wynik badania ANA. Choroby autoimmunologiczne często chodzą parami, a nawet trójkami. Na szczęście nie ma raczej powodó do niepokoju, ani wskazań do dalszej diagnostyki w tym kierunku.

Tyle o wynikach. Co więc postanowiłam? Wiadomo, koniecznie muszę wprowadzić suplementację witaminą B12, a przynajmniej zrobić kurację. Myślałam, że kupię preparat, o którym pisałam w artykule „Niedobór witaminy B12”, jednak polecono mi dla lepszego wchłaniania pastylki do ssania Coenzymate B Complex z Source Naturals z koenzymem Q10, witaminą C i inozytolem (do kupienia tutaj). Jeśli chodzi o witaminę D3, zamówiłam tym razem preparat z firmy Apollo’s Hegemony (do kupienia tutaj).

Najważniejsze, postanowiłam jednak odstawić antykoncepcję i próbować dalej naturalnymi metodami uregulować hormony płciowe. Jak już pisałam, nie odczuwam żadnej poprawy, nie widzę więc sensu jej dalszego stosowania. Polecono mi dwa preparaty, które będę testować w najbliższym czasie. Pierwszy do Shilajit z firmy Hepatica (do kupienia tutaj), który może również korzystnie wpłynąć na mój układ immnologiczny czy odporność na stres. Drugi to pregnenolone, również z firmy Source Naturals (do kupienia tutaj), który jest prekursorem wszystkich hormonów steroidowych, w tym, progesteronu i estrogenu. Wyczerpanie zapasów kortyzolu sprawia, że pregnenolon wykorzystywany jest do jego produkcji, często ich kosztem. Jestem ciekawa więc, jak suplementacja pregnenolonu wpłynie na poziom hormonów płciowych. Nie mam nic do stracenia. Dodatkowo chcę wspomóc pracę wątroby, polepszyć regenerację i obniżyć stres oksydacyjny wprowadzając NAC z Apollo’s Hegemony (do kupienia tutaj).

Gdybyście chcieli kupić coś na stronie Muscle Zone, to przypominam, że na hasło JOAHAS macie 7% zniżki!

A co z problemami ze snem? Nie chciałabym sięgać po żadne farmaceutyczne środki nasenne, a raczej znaleźć przyczynę. I tu pojawił się trop związany z Apapem. Poradzono mi, aby wykonać jeszcze tzw. próbę z Ibuprofenem, lekiem typowo przeciwzapalnym i sprawdzić, czy będę spała równie dobrze, bez wybudzania. Jeśli tak, być może moim problemem są stany zapalne toczące się w organizmie, które nasiliły się po wrześniowym bardzo dużym stresie psychicznym. Generalnie często odczuwam tak jakby stan zapalny w okolicach węzłów chłonnych, szczególnie po cięższym treningu. Ciężko to opisać, ale jest to takie ogólne „rozpalenie”, głównie na szyi, w okolicach uszu. Najlepiej, gdybym zrobiła też badanie profilu cytokin stanu zapalnego (do zrobienia w Laboratorium ALAB, zobacz tutaj).  Na razie częściej chodzę na saunę i zwiększyłam ilość antyoksydantów w diecie. Próbę ibuprofenową planuję wykonać w najbliższych dniach, kiedy będę miała więcej wolnego. Zobaczymy, co wyjdzie.

Jak widzicie ciągle szukam nowych rozwiązań dla siebie, które pomogłyby mi przywrócić organizm do równowagi. Psychicznie czuję się bardzo dobrze. Cieszą mnie studia. Nie frustruje ogrom nauki, jaki mam. Polubiłam się nawet z dietetyką pediatryczną. Mam mnóstwo satysfakcji z pracy z podopiecznymi na siłowni, w kwestiach zaleceń i diety. Ich sukcesy są dla mnie najlepszą motywacją. Każdą wolną chwilę przeznaczam na zdobywanie wiedzy (od 10 do 14 maja będę szkolić się w Warszawie i już nie mogę się doczekać wyjazdu mimo, że będę musiała wkuwać genetykę i parazytologię, ale w Łazienkach to będzie przyjemność), aby pomóc i im i sobie. Dlatego też tak rzadko tutaj piszę.

Cieszy mnie wiosna, wysokie temperatury. To, że mogę chodzić pieszo do pracy, jeździć na rolkach i na rowerze. Że nie muszę ubierać na siebe tych wszystkich swetrów i kurtek. Że nie marznę na przystanku czekając na autobus. Że budzą mnie promienie słońca. Że mogę zajadać się truskawkami. Że mango jest takie słodkie. Że w końcu jest sezon na szparagi. Gdyby jeszcze tylko moje zdrowie dostosowało się do mojego stanu duszy, byłabym serio szczęśliwa. Miejmy nadzieję, że nowa suplementacja pomoże mi poczuć się lepiej. Jeśli macie dla mnie jeszcze jakieś wskazówki, będę zobowiązana.

Reklamy

4 thoughts on “Poszukiwań ciąg dalszy

  1. Cześć, co do LDN to może go przepisać m.in. dr Kuźnik ze Skoczowa (lekarz rodzinny, naprotechnolog). A co do problemów ze snem po nim, to czasem pojawiają się na początku, przez tydzień-dwa ewentualnie przy wchodzeniu na wyższe dawki, przy czym wiele osób zupełnie nie ma z tym problemów a długofalowe działanie jest wręcz odwrotne-sen jest mocny, nieprzerwany, a sny są kolorowe ;).

  2. Mam wrażanie, że traktujesz organizm jak mechanizm, że chcesz każdą śrubkę osobno regulować. Że obraziłaś się na samoregulujące funkcje organizmu.

    Według mnie, centrum Twoich problemów jest sen, a cała reszta to pochodna słabej regeneracji.

    Daj na luz, wyjedź na miesiąc na wczasy pod gruszą – słońce, woda, przyroda, spacery, wiejskie jedzenie, tylko naturalne światło, lekka praca fizyczna. Brak katowania się treningami, wynikami i dietą. Wyśpisz się porządnie, organizm się zregeneruje …

  3. A badałaś kiedyś poziom amoniaku? U mnie podwyższony amoniak powodował problemy ze snem, pomimo dobrych wyników wątroby i nerek. Suplementy na jego obniżenie przywróciły mi sen 🙂
    Badanie jest niedrogie, w diagnostyce ok 20 zł, więc może warto sprawdzić.

    A może warto jednak spróbować zrezygnować z kawy?

    Trzymam kciuki i pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s